Bog zwiedzajac Pieklo zobaczyl ze 1 garnek ze smola nie jest pilnowany przez diably. Jak to, pyta - nikt nie ucieknie? To garnek z Polakami,odpowiada Belzebub, jak jeden probuje sie wydostac, inni zaraz wciagna go z powrotem... ======= Prałatowi Henrykowi (sic!) ktoś ukradł z klatki ptaszka. Podczas niedzielnej mszy prałat pyta parafian: - Kto ma ptaszka? Podnosi się las męskich rąk. - Nie o to mi chodzi - mówi prałat. - Kto widział ptaszka? Podnosi się las kobiecych rak. Prałat wkurzony: - Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka? Wszyscy ministranci podnoszą ręce. ===== Trójca świeta wybiera sie na urlop. Bóg ojciec chce jechac do Izraela, ale Syn Boży mówi, że tam raz juz był i mu starczy, więc Duch Św. proponuje aby jechac do Watykanu, bo tam jeszcze nigdy nie był - na to z boku Matka Boska mówi, zeby sie nie kłocili i pojechali do Częstochowy, bo Ona tam jeszcze nigdy nie była. DOWCIP o. Oszajcy w programie TV "Europa da sie lubic". ======== Fizykowi i matematykowi polecono zagotowac wode. Fizyk nalal zimnej wody do czajnika, postawil czajnik na kuchence, poczekal, az sie zagotuje, wylaczyl gaz. Matematyk nalal zimnej wody do czajnika, postawil czajnik na kuchence, poczekal, az sie zagotuje, wylaczyl gaz. Nastepnie polecono im zagotowac wode powtornie. Fizyk zapalil gaz i po krotkiej chwili woda znow zawrzala. Matematyk wylal wode i powiedzial, ze problem sprowadza sie do poprzedniego. ======== W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał drugiego: - Wierzysz w życie po porodzie? - Wierzę. Coś tam musi być. Mnie się nawet wydaje, że my tu po to właśnie jesteśmy, aby się przygotować do życia potem... - Bzdury! Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać? - No nie wiem. Ale coś mi mówi, że będzie więcej światła... może będziemy biegać... - To przecież nie ma sensu Widziałeś kiedyś żeby jakiś człowiek biegał? A skąd będziemy brać pokarm? Przecież żywi nas pępowina! - No ja nie wiem, może Mama się o nas zatroszczy. - No nie! Ty jeszcze wierzysz w mamę?! Kto to według Ciebie jest "mama"? - No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Gdyby nie ona, to by nas nie było. - Nie bądź śmieszny. Żadnej mamy nie ma! Wszyscy wiedzą doskonale, że rozwinęliśmy się z zygot, więc po co nam mama? A jeśli jest to czemu jej nigdy nie widziałem? A co może Ty widziałeś? - Nie widziałem, ale wierzę że jest. Czasem kiedy jesteśmy cicho, wydaje mi się nawet, że słyszę jak śpiewa. Nie wydaje Ci się czasem, że ktoś głaszcze nasz świat? - Nie wiem. Nie umiem jakoś sobie tego wyobrazić... - Wiesz ja myślę, że prawdziwe życie, zaczyna się właśnie po porodzie... =========== Wigilijny poranek. Zona budzi Stefana o 7.00. - Stefen, no Stefan, nie mam masla. Slyszysz? - A co ja na to poradze. - Ubieraj sie i idz do sklepu. - Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie maslo. - Wejdziesz, naprzeciwko kasy sa lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej maslo, idz. Stefan wstal, ubral sie poszedl do sklepu. Przeszedl obok kas, podszedl do lodówki, wyjal maslo i poszedl zaplacic. Na kasie stala zajebista laseczka. Stefan troche z nia pogadal, pozartowal, a laska niespodziewanie zaproponowala aby poszli do niej. Poszli i troszke potentegowali. Po upojnym popoludniu Stefan budzi sie i widzi ze jest przed 20.00. Wyskakuje z lózka i mówi do laski - Masz make? - Mam. - To przynies szybko i posyp mi rece. Laska zdziwiona przynosi make i posypuje rece Stefana po czym on wybiega. W domu Stefanowi drzwi otwiera zona. - Stefan gdzies ty byl, rodzina sie zjechala, zjedlismy kolacje bez masla. - Gdzie byles? - Skarbie, jestem ci winny wyjasnienie. Otóz poszedlem do sklepu, z lodówki wyjalem maslo i poszedlem zaplacic. Na kasie stala zajebista laseczka, troche z nia pogadalem, pozartowalem, a ona mnie zaprosila do siebie a u niej troche zabradziazylismy Obudzilem sie i szybko przyjechalem do domu. Zona wysluchala wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w glosie powiedziala: - Pokaz rece. Stefan pokazal obsypane w mace rece, na co zona: -Pieprzysz, Stefan, znowu byles na kreglach. ============ Fachowcy oceniają, że jedynym prawdziwym lekiem na bezrobocie jest i będzie w przyszłości poszerzający się rynek usług. Przyjrzawszy się z bliska temu problemowi nietrudno zauważyć, iż postęp w tej dziedzinie jest zauważalny. Niedawno nawalił mi grzejnik gazowy i nie miałem ciepłej wody. Jako, że nie zamierzam zostać morsem (tym bardziej, że pewna pani definitywnie zrezygnowała z bycia moją foczką) zawezwałem pracownika serwisu w celu dokonania naprawy. Skomplikowana ta operacja trwała 7 min 19 sek po czym fachowiec zażądał kwoty 10 zł tytułem należności za dokonaną naprawę. Ponieważ suma taka stanowi znaczącą pozycję w moim budżecie zakwestionowałem jej wysokość nie zauważywszy w dokonanych pracach niczego wartego aż takiego zadośćuczynienia. W odpowiedzi otrzymałem pisemny rachunek z wyspecyfikowanymi czynnościami mającymi usprawiedliwiać ów bezczelny rabunek mojej gotówki. Wyglądał mniej więcej tak (w nawiasach podaję tłumaczone na język humanistów) 1) Demontaż pokrycia zewnętrznego osobowych środków przemieszczania (zdjął buty z nóg) 2) Ukierunkowane przemieszczenie remontodawcy w bezpośrednie pobliże obiektu remontowanego (poszedł do łazienki) 3) Erekcyjna zmiana położenia instrumentów operacyjnych (podniósł ręce by dotknąć grzejnika). 4) Operacja demontażu elementów stanowiących istotną przeszkodę dla procesu remontowego (zdjął pokrywę grzejnika) 5) Ocena stanu remontowanego obiektu przy wykorzystaniu środków optycznych (popatrzał) 6) Wydanie opinii na temat konstruktorów współczesnych urządzeń grzewczych (marudził) 7) Czasowa ekstrakcja elementu transferującego paliwo lotne (na chwilę wyjął rurkę doprowadzającą gaz) 8) Udrożnienie elementu transferującego poprzez uruchomienie procesów aerodynamicznych (dmuchnął w rurkę) Ponieważ uznałem, iż każda działalność powinna rozkładać sprawiedliwie koszty po obu stronach, naprędce przygotowałem specyfikację obciążeń dla remontodawcy. I tak: 1) Konieczność konserwacji powierzchni płaskich w rejonie dokonywanej naprawy spowodowane przemieszczeniem bez wyraźnego zlecenia części krzemionkowego podłoża ulicznego (musiałem zamieść bo naniósł piachu) 2) Konieczność mechanicznego usunięcia wniesionych bez wyraźnego zlecenia środków aromatycznych (otworzyłem okno bo śmierdział ) 3) Konsultacje na temat bieżących zagadnień z zakresu polityki światowej ze szczególnym uwzględnieniem roli rynków finansowych dla zaspokajania potrzeb ludzkości (ch***wo jest) 4) Ocena ostatnich zmian na polskiej scenie politycznej (j.w.) 5) Zgoda na wydanie oświadczenia dotyczącego stanu zdrowia remontodawcy po rozwiązaniu przez niego problemów rodzinnych (musiałem wysłuchać opowieści o kacu po imprezie ze szwagrem) 6) Kara umowna za obrażanie moich uczuć religijnych poprzez łamanie jednego z pierwszych przykazań zakazującego nadużywanie imienia boskiego(ciągle mruczał "Chryste Panie", "Matko Boska", raz nawet użył collage’u "Jezus Maria, k*** mać") 7) Spowodowanie stresu remontobiorcy wstępną oceną możliwości zmiany jego sytuacji w zakresie poboru wody ciepłej ("no może się k*** da coś zrobić, a może nie...") 8) Straty moralne remontobiorcy wynikające z oderwania go od istotnych czynności stanowiących intelektualną podbudowę jego egzystencji (nie mogłem w tym czasie czytać joemonstera) Wczytawszy się ze zrozumieniem we wręczone sobie wzajem faktury postanowiliśmy rozwiązać problem na drodze polubownej. I tak : 1) Ustaliliśmy zasięg obszaru negocjacyjnego (ława szwedzka między fotelami) 2) Bez zastrzeżeń przyjęliśmy warunki wstępne (sześciopak Van Pur 18%) 3) Zakreśliliśmy nieprzekraczalny termin dojścia do consensusu (przed 15:00 musiał być w warsztacie) Negocjacje przebiegły w rzeczowej i pełnej zrozumienia atmosferze. Dokonane ustalenia zostały dodatkowo zabezpieczone przy pomocy butelki nalewki ziołowej "Demianovka" produkcji słowackiej. Odniosłem wyraźny sukces. Zgodziliśmy się na równoważność naszych wzajemnych roszczeń i postanowiliśmy odstąpić od ich egzekwowania. Uratowałem całą gotówkę! Otrzymałem ustną, bezterminową gwarancję na wykonaną usługę ("jakby, k*** coś nie tak to, k*** dzwoń i k*** się k*** zrobi tego sk***na") Ogólnie więc oceniam, iż postęp na rynku usług w naszym kraju jest wyraźny a konkurowanie usługobiorców pomiędzy sobą jest czynnikiem wpływającym na zwiększającą się elastyczność ofert. Jednak rynek to potęga. ========== Holandia: obrońcy zwierząt oburzeni zastrzeleniem wróbla PAP 15-11-2005, ostatnia aktualizacja 15-11-2005 17:44 Holenderscy obrońcy zwierząt zapowiedzieli we wtorek powiadomienie prokuratury o bezprawnym zastrzeleniu wróbla, który pokrzyżował plany pobicia rekordu Guinnessa w ustawianiu klocków domina. Wróbel wleciał w poniedziałek do hali, w której ponad 100 ludzi z 12 krajów od ponad miesiąca pracowicie ustawia ponad 4 miliony klocków domina w ramach imprezy zorganizowanej przez firmę Endemol. Kiedy ptaszek potrącił jeden z klocków, wywołując efekt domina, wezwano na pomoc myśliwego. Biednego wróbelka szybko zapędzono w kąt i myśliwy zastrzelił go z wiatrówki. Jednak wróble są w Holandii pod ochroną, a zgodę na zastrzelenie takiego ptaka można uzyskać tylko w razie zagrożenia zdrowia publicznego bądź zagrożenia upraw. Obrońcy zwierząt podkreślają, że żadna z tych okoliczności nie zaszła, i pytają, czy naprawdę trzeba było zabijać wróbelka za przewrócenie kilku klocków domina. Firma Endemol wyraziła gotowość upamiętnienia jakoś wróbelka, na przykład podczas przewidzianego na piątek bicia rekordu Guinnessa w ustawianiu klocków domina. Oburzonych obrońców zwierząt takie rozwiązanie nie zadowala. http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3015867.html ======= Pewna francuska gazeta oglosila konkurs z nastepującym pytaniem dla panów: Siedzisz w eleganckiej restauracji z bardzo piekną kobietą. Masz pilną potrzebę wyjścia do toalety (na "sikundke"), w jaki sposób powiesz o tym towarzyszce w najbardziej kulturalny sposób? Wygrala odpowiedź: "Bardzo panią przepraszam, ale musze wyjśc na chwilę, by pomóc przyjacielowi, z którym zapoznam Panią nieco później" ====== Dzien dobry. Dobrze sie lecialo? Dziekuje bardzo wygodnie. No pewnie, LOT teraz ma Boeingi, to nie to co kiedys. Paszporcik poprosze. Prosze bardzo. O, polski! Przynajmniej jeden co wie ze trzeba miec polski. Nie ma pan pojecia ile mamy klopotu z tymi co wjezdzaja na amerykanskich, a potem mówia ze nie wiedzieli i musza prosic o wizy albo wyrabiac polskie paszporty. Ale pan jest w porzadku. Bardzo mi milo. Cel przyjazdu? Do rodziny. Mam tu matke i brata. Srodki finansowe na pobyt pan posiada? Posiadam. Prosze okazac. Prosze bardzo. O karty kredytowe! Amex Gold i Gold Visa. Znaczy jest pan wyplacalny? Chwala Bogu nie narzekam. A rachuneczki jak pan placi? Jakie rachuneczki? No te co miesiac z kart kredytowych? Normalnie, przelewem. Znaczy, skad przelewem? Normalnie, z konta. A gdzie to konto? Normalnie, w banku. A w jakim banku? W Chase Manhattan. Oddzial w Warszawie? Nie w Nowym Jorku. A ma pan zezwolenie na posiadanie konta za granica? Jakie zezwolenie? Z NBP. A co to jest NBP? Pan co wczorajszy? Narodowy Bank Polski. No, jak pan nie ma to klopot. Jaki klopot? No, niestety jest pan zatrzymany do wyjasnienia jako podejrzany o prowadzenie nielegalnych operacji walutowo-dewizowych za granica. Jakich operacji? Przeciez to moje zwykle konto! No wlasnie. A konta za granica bez pozwolenia NBP miec nie wolno. Staszek daj kajdanki.! Ja jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych! Zadam natychmiastowego kontaktu z moim konsulem! Eee tam. Paszport polski, miejsce urodzenia Warszawa, kraj opuscil w 1982 roku, syn Andrzeja i Ernestyny z Kowalskich, o zwolnienie z obywatelstwa sie nie ubiegal - wszystko jak wól tu w komputerze stoi. Znaczy, obywatel polski na suwerennym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. zaden konsul nic tu do pana nie ma. To jest bezprawie!!! Eee tam, jakie bezprawie. Bezprawie to bylo za komuny. Teraz wszystko jest calkowicie zgodne z prawem. Ustawa karno-skarbowa. No, ale dlugo pan nie bedzie siedzial, najwyzej pól roku, do sprawy. Sady tych z USA lekko traktuja, bo nie wiedzieli. Nikt jeszcze wiecej jak trzy lata nie dostal. Jak sie pan przyzna do winy, to moze nawet dadza wyrok z zawieszeniem. Ale, ale ..tu cos jeszcze jest. W Ludowym Wojsku Polskim pan sluzyl? Nie sluzylem. Zwolniony? Nie, wyjechalem. Uuu, to niedobrze. Staszek, zadzwon po zandarmerie Wojskowa! Fatalnie sie dzisiaj panu sklada, rodaku. Artykul 224 ustawy o powszechnym obowiazku obrony R.P. w polaczeniu z artykulem 228. Samowolne przebywanie za granica w celu trwalego uchylania sie od sluzby wojskowej. Trzy do pieciu lat. Na to nie daja zawieszenia. Ale to bylo dwadziescia lat temu! Poza tym Polska jest teraz w NATO. To co ze jest w NATO? To znaczy, ze juz mozna sie od wojska uchylac? Glupie zarty sie pana trzymaja. Porzadek przeciez musi byc! Raczki prosze.. Ale przedawnienie... Niestety rodaku. Tego sie nie przedawnia. Artykul 243.2 - przedawnienie scigania i wyrokowania w sprawach o uchylanie sie od sluzby wojskowej nie biegnie podczas samowolnego pobytu sprawcy za granica. Przykro mi. Wyprowadzic go! O walizeczki niech sie pan nie martwi. Rodzina moze odebrac bagaze miedzy dwunasta a czternasta trzydziesci. Nastepny!!! Dzien dobry! Dobrze sie lecialo? Paszporcik poprosze... =========== PRZEDSTAWICIELE AMBASAD Przedstawiciele ambasad, którzy niniejszynm reprezentują następujące kraje: Polskę - Jan Szczydomiski - Jerzy Szczydoniecki Federację Rosyjską - Wania Cichobzdziejew - Jura Gromkopierdow Mongolię - Saso Kałmanawardze Francję - Lej Namur Republikę Czeską - Pojebal Poruchal a Smutnyj Anglię - Dżon Mawkrokufeler Stany Zjednoczone - Dżon Jonderbrak Argentynę - Dżon Pedro Karakas Makutasposampas Rumunię -Nikolae Szczypopasku Indie -Piłajaja Mucharata Japonie - Jebiesuki Macasutki Dwoch nowych chinskich ministrow: budownictwa : -Tu Penk Tynk gornictwa: -Tu Sam Miał ========================================================= WEZWANIE DO KREMATORIUM Okręgowy Zarząd Warszawa,......................... 2000r. Pieców Krematoryjnych ul. Trupia 13 Warszawa Sz.P.................................................................... zam..................................................................... ul. ...................................................................... W E Z W A N I E W związku z tym, że Sz.P. osiągnął odpowiedni wiek, staż i wypił maksymalną ilość alkoholu przysługującą notorycznemu alkoholikowi na skutek czego stal się Sz.P. uciążliwy i zbyteczny dla społeczeństwa i najbliższego otoczenia w myśl art. 9 ust. 13 § 6 z dnia 13-09-1969 r. / Dz.U. Nr 13 poz. 169/ winien Sz.P. zgłosić się w przyszłym tygodniu w tutejszym krematorium (obok wysypiska miejskiego) przy ul. Trupiej 13 w piecu Nr 99 celem spalenia i sproszkowania pozostałości. W razie nie stawienia się zwłoki zostaną dowleczone. Uwaga! Używanie alkoholu przed zamianą Sz.P. na nawóz jest surowo wzbronione w celu uniknięcia eksplozji pieca. Sz.P. powinien zabrać ze sobą n/w rzeczy: dowód osobisty, wiązkę suchego drzewa, 10 dag koksu lub innego materiału łatwopalnego, garnek na skwarki, pudełko na popiół, puszkę hermetycznie zamykaną na smród, garnuszek na skorupki po jajach. Przed przybyciem do krematorium należy: 1/ umyć nogi, 2/ nałożyć wieniec na szyję, 3/ pożegnać się z najbliższymi alkoholikami. Odwołanie od niniejszego wezwania Sz.P. nie przysługuje. Sprawę należy traktować jako ostateczną. St. Referent d/s Nawozów Sztucznych Naczelnik Pieców Krematoryjnych WZPK w Warszawie /mgr Mikołaj Ruszt / / prof. dr Antoni Popielnik / -------------------------------------------------------------- KOCHANY SYNKU ! Piszę do Ciebie powoli, bo wiem, że nie umiesz szybko czytać. U nas wszystko w porządku. Twój ojciec dostał nową, miłą pracę. Ma pod sobą 500 ludzi - Ścina trawę na cmentarzu. Ja byłam u lekarza trzy dni temu. Twój ojciec poszedł ze mną. Lekarz włożył mi w usta małą tubę i kazał nic nie mówić przez 10 minut. Ojciec zaproponował, że odkupi tę tubę od niego. Twoja siostra dziś rano urodziła dziecko. Niestety nie wiem czy to chłopiec czy dziewczynka, wiec nie wiem czy zostałeś wujkiem czy ciocią. Tydzień temu Twój wujek Patryk utopił się w kadzi w gorzelni w Dublinie. Trzech kolegów z pracy próbowało go wyciągnąć, ale on dzielnie się bronił. Postanowiliśmy dokonać kremacji jego zwłok. Pożar gaszono przez pięć dni. W tym tygodniu padało u nas tylko dwa razy. Pierwszy raz przez 3 dni, a drugi przez 4. Całuję cię mocno Mama. P.S. Miałam ci do tego listu włożyć 5 funtów, ale niestety już zakleiłam kopertę. ============== Tłumaczenie prawdziwej rozmowy radiowej podczas manewrów wojskowych przy wybrzeżu Nowej Fundlandii w październiku 1995 roku: Amerykanie: Prosimy zmieńcie kurs o 15 stopni na północ by uniknąć kolizji. Kanadyjczycy: Sugerujemy, byście to WY zmienili kurs o 15 stopni na południe by uniknąć kolizji. Amerykanie: Tu kapitan okrętu marynarki wojennej USA, powtarzam, zmieńcie SWÓJ kurs. Kanadyjczycy: Nie. To ja powtarzam, wy zmieńcie SWÓJ kurs. Amerykanie: TU LOTNISKOWIEC US MISSOURI. JESTEŚMY DUŻYM OKRĘTEM WOJENNYM USA. NATYCHMIAST ZMIEŃCIE SWÓJ KURS! Kanadyjczycy: TU LATARNIA MORSKA. - I co teraz? -------------------------------------------------------------------------- ------ MODLITWA św. TOMASZA z AKWINU Panie ty wiesz lepiej aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Uczyń mnie poważnym lecz nie ponurym, uczynnym lecz nie narzucającym się. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół. Wyzwól mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań, w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza. Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich. Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę Cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić. Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy, to jedno ze szczytowych osiągnięć szatana. Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym. (modlitwa ta znajduje się przy grobie św. Tomasza w Tuluzie) -------------------------------------------------------------------------- ------ ..... I ujrzał Pan pracę naszą i był zadowolony .... a zapytawszy o płace nasze - usiadł i zapłakał .... -------------------------------------------------------------------------- ------ >ABY ŁATWIEJ ZROZUMIEĆ HUMORY KOBIET: > > Oto jak skomplikowane jest życie kobiety w porównaniu do życia mężczyzny. > > Na przykładzie pobierania pieniędzy z bankomatu: > > ON: > > 1. Podjechać > > 2. Włożyć kartę > > 3. Wprowadzić PIN > > 4. Wziąć pieniądze, kartę i kwitek > > 4a. Oryginalny kwitek schować, a do saszetki włożyć uprzednio > > przygotowany do pokazania żonie > > 5. Odjechać > > 5a. Kupić kwiaty kochance > > 5b. Kupić kwiaty żonie > > > > ONA: > > 1. Podjechać > > 1a. Puścić sprzęgło > > 1b. Zakląć na szarpniecie > > 1c. Wrzucić luz > > 1d. Ustawić lusterko wsteczne na swoja twarzyczkę > > 1e. Skrzywić się do lusterka > > 2. Poprawić makijaż > > 2a. Uśmiechnąć się do lusterka > > 3. Wysiąść otworem drzwiowym > > 4. Włożyć kluczyki do torebki > > 4a. Wyjąć kluczyki z torebki i zamknąć drzwi > > 4b. Dogonić samochód i zaciągnąć ręczny hamulec > > 5. Przejść dwie przecznice, bo koło bankomatu było miejsce tylko na dwie długości samochodu > > 6. Znaleźć kartę w torebce > > 7. Włożyć kartę do bankomatu > > 7a. Wyjąć z bankomatu kartę telefoniczną i włożyć właściwą > > 8. Znaleźć w torebce karteczkę z zapisanym wcześniej PINem > > 9. Wprowadzić PIN > > 10. Postudiować instrukcję > > 11. Wcisnąć Cancel > > 12. Wprowadzić kod jeszcze raz, tym razem prawidłowo > > 12a. Wcisnąć Cancel > > 12b. Znaleźć w torebce kartkę z PIN'em do używanej właśnie karty > > 12c. Wprowadzić sumę do wypłacenia > > 12d. Zmniejszyć sumę do maksymalnego pułapu > > 12e. Zmniejszyć sumę do możliwości własnego konta > > 13. Wziąć pieniądze > > 14. Wrócić do samochodu > > 15. Znaleźć kluczyki > > 16. Poszarpać się z drzwiami > > 16a. Znaleźć kluczyki do samochodu > > 16b. Poprawić makijaż > > 17. Uruchomić silnik > > 18. Ruszyć > > 18a. Przeprosić w myślach właściciela pojazdu stojącego z tylu za porysowany zderzak > > 18b. Przestawić wsteczne lusterko tak aby widać było samochód z tylu > > 18c. Wrzucić bieg i puścić sprzęgło > > 18d. Uruchomić silnik i zmienić bieg z "3" na "1" > > 18e. Ruszyć > > 19. Zatrzymać się > > 20. Cofnąć > > 21. Wyjść z samochodu > > 22. Wrócić do bankomatu i zabrać kartę z kwitkiem > > 23. Z powrotem do samochodu > > 24. Włożyć kartę do portfela > > 25. Włożyć kwitek do torebki > > 26. Zanotować na karteczce ile się wzięło i ile zostało > > 27. Zwolnić trochę miejsca w torebce aby włożyć portfel do torebki > > 28. Poprawić makijaż > > 29. Wrzucić wsteczny bieg > > 30. Wrzucić jedynkę > > 31. Ruszyć > > 32. Przejechać 4 km > > 33. Zwolnić ręczny hamulec > > 34. Domknąć drzwi > > 35. Podjechać pod perfumerię > > 36. Wydać wszystko > > 37. Żyć nie umierać -------------------------------------------------------------------------- ------ BACH UMARŁ, BEETHOVEN NIE ŻYJE I JA RÓWNIEŻ CZUJĘ SIĘ NIE NAJLEPIEJ -------------------------------------------------------------------------- ------ Zasłyszane na wykładzie od zdesperowanego wykładowcy: Czy ja mówię do ludzi inteligentnych czy do siebie? Etykieta flaków w puszce: "Flaki wołowe w zalewie wegetariańskiej" > > > Wojtek (żonaty od 11 lat) - Od lat kocham tę samą kobietę. > > > Żona mnie zabije, jak się dowie! > > > Zbyszek (żonaty od 23 lat) - Mamy z żoną sposób na szczęśliwe > > > pożycie małżeńskie. Dwa razy w tygodniu idziemy do przytulnej > > > restauracji, trochę wina, dobre jedzenie... Żona chodzi we wtorki, a > > > ja w piątki. > > > Henryk (żonaty od 17 lat) - Ktoś mi ukradł wszystkie karty > > > kredytowe, ale nie zamierzam zgłosić tego na policję. > > > Złodziej wydaje mniej niż moja żona. > > > Mirek (żonaty od 12 lat) - Wszędzie zabieram moją żonę, ale Ona > > > zawsze znajduje drogę powrotną. > > > Jurek (żonaty od 29 lat) - Zapytałem żonę: "Gdzie chciałaby pójść na > > > naszą rocznicę?" Ona na to: "Gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam" Więc > > > odpowiadam: > > > "Może do kuchni ?" > > > Piotrek (żonaty od 3 miesięcy) - Zawsze trzymamy się za ręce. > > > Jak puszczę, to zaraz robi zakupy. > > > Michał (żonaty od 21 lat) - Żona ma elektryczną sokowirówkę, > > > elektryczny toster, elektryczny piecyk do chleba. Kiedyś > > > powiedziała, że ma tyle gadżetów, że nie ma gdzie usiąść. > > > Więc jej kupiłem krzesło elektryczne. > > > Leon (żonaty od 11 lat) - Dostaliśmy z żoną pokój z łóżkiem wodnym w > > > hotelu. Żona nazwała go Morzem Martwym. > > > Władek (żonaty...... zdziwiony że kobiety tak długo żyją) - Żona > > > zrobiła sobie maseczkę błotną i wyglądała świetnie przez dwa dni. > > > Potem błoto odpadło... > Morze Północne, lodowaty wicher > > duje jak cholera. Na pokładzie statku stoi > > dwóch marynarzy. - W taką pogodę z > > gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki? > > - Od czasu nieszczęśliwego wypadku > > już ich nie noszę. - Jakiego > > nieszczęśliwego wypadku?? > > - Kumpel zapraszał na wódkę, > > a ja nie słyszałem... Mąż chodzi w tą i z powrotem po > > sypialni. Żona leży na łóżku. > > - co tak chodzisz w tą i z powrotem? > > - bo mam ochotę na sex. > > - no to chodĽ.... > > - no to chodzę... > > > > Pasażer taksówki klepnął kierowcę > > żeby się o coś zapytać. Tamten jak > > oparzony podskakuje pod sufit i traci > > panowanie nad samochodem, > > - co pan taki nerwowy - pyta pasażer > > - przez 25 lat byłem kierowcą karawanu... >Z dzienniczków uczniowskich: > > >"Weronika nie słucha poleceń nauczyciela i mówi, że jej to >zwisa. Proszę powiedzieć córce, iż nie może jej nic zwisać" >* * * * * >"Wojtek samodzielnie chodzi po klasie." >* * * * * >" Zbyszek sprawdza językiem koleżance czy ma wszystkie migdałki" >* * * * * >"Wycina genitalia męskie i żeńskie z papieru i bawi się nimi na >kolanach kolegi." >* * * * * >"Uczeń Tomasz pomalował kolegę Radka flamastrem po >głowie. Jednocześnie informuję, iż Radkowi wpisuję uwagę o treści: >Uczeń Radek cieszy się z tego, że został pomalowany flamastrem >przez kolegę Tomka." >* * * * * >"Agnieszka kopnęła kolegę w krocze tak mocno, że kolega już drugą >godzinę chodzi z genitaliami w rękach, tzn. je trzyma w ręku przez >odzież >wierzchnią w postaci spodni męskich czarnych" >* * * * * >"Radek na moje uwagi odpowiedział: "Spoko, luzik."" >* * * * * >"Michalina upomniana, żeby się nie denerwowała, bo złość piękności szkodzi, >odpowiedziała: "To pani z pewnością nie zaszkodzi."" >* * * * * >"Rysuje trumny na marginesach, twierdząc, że zakłada przyszkolny >zakład pogrzebowy, a ja mogę być pierwszym klientem." >* * * * * >"Mariusz narysował w zeszycie do niemieckiego członek męski i >wmawia nauczycielce, że to św. Mikołaj." >* * * * * >"Córka bezcześci eksponaty w pracowni biologicznej, wkładając >cietrzewiowi w dziób papierosa." >* * * * * >"Odmówił odpowiedzi na lekcji polskiego, twierdząc, że >postmodernizm gwałci jego poczucie estetyki." >* * * * * >"Wysłany z gąbką wrócił z wiadrem i szmatą." >* * * * * >"Uczeń na lekcji krzyczy: nie ma seksu bez pumeksu!." >* * * * * >"Podtapia kolegę na basenie twierdząc, że tamten ma skrzela i >sobie poradzi." >* * * * * > >"Męska cześć klasy odmówiła wyciagnięcia fletów." >* * * * * >"Po kichnięciu nauczycielki, Mateusz krzyknął - cytuje: "Żeby Ci >ryja nie urwało"" >* * * * * >"Uczennica Justyna C. podrzuca ławkę pod sufit, a kiedy ta z >wielkim impetem uderzyła o ziemie krzyczy "O o jejku ale jebło." > ======== "Pewnego dnia pewna starsza dama przyszla do banku z torbą pełną pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę zrozumieć, chodzi o wielką sumę pieniedzy".. Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkac sie z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EUR. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistści. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniedzy. "Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniedzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?" Klientka na to: "Całkiem prosto. Zakładam się". "Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?". Starsza pani odpowiada: Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe!" Prezes zaśmiał sie głośno i powiedział: "Przecież to smieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić." "Cóż, przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje pieniadze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną" "Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o kupę pieniędzy). zakładam się, o 25.000 EUR, że moje jaja nie są kwadratowe." Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy moge przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy swiadku?" "Jasne", prezes wykazał zrozumienie. Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i spedził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują sie w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W koncu przy pomocy głupiego testu osiągnał 100-procentową pewność. Wygra ten zaklad. Nastepnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawką jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe. W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła sie, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknać jaj. "No dobrze - odpowiedział prezes - 25.000 EUR są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać." Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła jądra w swoje dłonie. Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna walić głową w ścianę. Prezes pyta więc kobietę: "Co sie stało z tym pani prawnikiem?" Na to ona: "Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EUR, ze dzisiaj o godz. 10.00 bedę trzymała w dłoniach jaja prezesa tego banku"." ======= rysunek live: http://fcmx.net/vec/v.php?i=003702 ======= Dotarłem do skrzyżowania ulic Jana Pawła II i Karola Wojtyły. Szedłem ulicą Jana Pawła II. Minąłem pomnik Jana Pawła II, wszedłem na Plac im. Jana Pawła II. Tuż za Kolumną im. Jana Pawła II skręciłem na rondo im. Jana Pawła II. Tuż przy rondzie im. Jana Pawła II budowano Bazylikę pod wezwaniem Jana Pawła II. W oddali majaczył kopiec im. Jana Pawła II, a po lewej stronie wznosiły się mury nowobudowanego Instytutu im. Jana Pawła II. Skreciłem do przedszkola im. Jana Pawła II i odebrałem dziecko. Dziecko ma na imie Karol Jan Paweł. Dzieciak rośnie, więc muszę jutro iść i go zapisać do Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II. Potem pójdzie do Gimnazjum im. Jana Pawła II, liceum im. Jana Pawła II i wreszcie na jakieś studia na uczelnię im. Jana Pawła II. Uff... jutro znowu do pracy - pracuję w fabryce im. Jana Pawła II. Niepokoję sie, bo mają być redukcje - oczywiście jako oddanie hołdu dla Jana Pawła II. Ale jak pojadę na zakładową pielgrzymkę do Sanktuarium Jana Pawła II - to może mnie nie zwolnią? ========= Albert Einstein - cytaty Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znaja wszyscy. Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi. Dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej istnieją jeszcze wątpliwości. Nie wiem jaka broń zostanie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi. Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska INTELIGENCJA, jest to, że się z nami nie kontaktują. I don't know what is the speed of sound. I don't carry information in my mind that is readily available in books. Świat Amerykanina jest tak wielki, jak jego gazeta. Jeśli "a" oznacza szczęście, to a=x+y+z; x - to praca, y - rozrywki, z - umiejętność trzymania języka za zębami. Cóż to za smutna epoka, w której łatwiej rozbić atom, niż zniweczyć przesąd. Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić. Historia wynalazków naukowych i technicznych uczy nas, że rasa ludzka uboga jest w niezależną myśl twórczą i wyobraźnię... człowiek musi niejako dosłownie potknąć się o rzecz samą, aby mu zakwitła Idea. Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Mając dwadzieścia lat myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć. Im bardziej dana cywilizacja zrozumie, że jej obraz świata jest fikcją tym wyższy jest jej poziom nauki. Jeżeli moja teoria względności okaże się słuszna, Niemcy powiedzą, że jestem Niemcem, a Francuzi, że obywatelem świata. Jeśliby miała okazać się błędna, Francja oświadczyłaby, że jestem Niemcem, a Niemcy, że jestem Żydem. Najbardziej niezrozumiałą kwestią dotyczącą świata jest to, że on jest zrozumiały. Gdybym wiedział co robię, to przecież nie była by praca badawcza. Zdrowy rozsądek jest zbiorem uprzedzeń nabywanych w wieku lat osiemnastu. Jedyną pewną metodą unikania porażek jest nie mieć żadnych, nowych pomysłów. Wyjaśnienia powinny być tak proste jak jest to możliwe, ale nie prostsze. Dobry Bóg nie gra w kości. Każda praca jest dobra, o ile jest dobrze wykonywana. Nie ma złego tytoniu, tak jak nie ma brzydkich kobiet. Pan Bóg jest wyrafinowany, ale nie jest złośliwy. Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz, przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda. Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia. Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe. Wszystko, co ludzkość dotychczas uczyniła i wymyśliła, wzięło się z dążenia człowieka do zaspokojenia swych najgłębszych potrzeb i uśmierzenia bólu. Nauka bez religii jest ułomna, religia bez nauki jest ślepa. Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy "prawami natury". Przyroda skrywa swoje tajemnice, ponieważ jest wyniosła, a nie dlatego, że chce nas wywieść w pole. Jedynym rozsądnym sposobem wychowania jest oddziaływanie własnym dobrym przykładem, a jeśli nie można inaczej - odstraszającym przykładem. Miłość niesie ze sobą wielkie szczęście, o wiele większe od bólu który przynosi tęsknota. Chcę odejść wtedy, kiedy sam zechcę. Sztuczne przedłużanie życia jest niesmaczne. Gdybym tylko wiedział, powinienem był zostać zegarmistrzem. (o umożliwieniu, poprzez swoje odkrycia, powstania bomby jądrowej) Jestem nie tylko pacyfistą, ale wojującym pacyfistą. Chcę walczyć o pokój. Nic nie położy kresu wojnom, jeśli ludzie sami nie odmówią swego w nich udziału. Gdybym był znów młody i miał sobie wybrać zawód, nie próbowałbym zostać naukowcem ani uczonym, ani nauczycielem. Wolałbym być raczej hydraulikiem lub domokrążcą w nadzieji zdobycia tej skromnej cząstki niezależności, jaką osiągnąć można we współczesnym świecie. Dlaczego właśnie ja sformułowałem zasadę względności? Ile razy zadaję sobie to pytanie wydaje mi się, że przyczyna jest następująca: Normalny dorosły człowiek w ogóle nie rozmyśla nad problemami czasu i przestrzeni. W jego mniemaniu przemyślał to już w dzieciństwie. Ja jednak rozwijałem się intelektualnie tak powoli, że czas i przestrzeń zajmowały moje myśli nawet wtedy, gdy stałem się już dorosły. Sława wielu mężów polega na tym, że mogąc zrobić wiele dobrego, ostatecznie nie zrobili nic złego. Los ludzkości, jako całości, będzie taki, na jaki ona zasługuje. Nic bardziej nie zniszczy szacunku dla rządu i prawa krajowego niż uchwalanie ustaw, których nie daje się wprowadzić. Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. Czyż cała filozofia nie jest jak gdyby pisana miodem? Coś wydaje nam się wyraźne na pierwszy rzut oka, ale gdy spojrzymy ponownie, rozpływa się w bezkształtną masę. To, co nazywamy fizyką, obejmuje całą grupę nauk przyrodniczych, które opierają swe teorie na pomiarach i których idee i twierdzenia dają się sformułować za pomocą matematyki. Człowiek zajmujący się nauką nigdy nie zrozumie, dlaczego miałby wierzyć w pewne opinie tylko dlatego, że znajdują się one w jakiejś książce. (...) Nigdy również nie uzna swych własnych wyników za prawdę ostateczną. Nauka uległaby stagnacji, gdyby miała służyć wyłącznie celom praktycznym. Ludzie, którzy w istotny sposób przyczynili się do poszerzenia naszej wiedzy o świecie fizycznym (...) nigdy nie pracowali z myślą o jakichś praktycznych, nie mówiąc już o wojskowych celach. Jednej rzeczy nauczyłem się w moim długim życiu: że cała nasza nauka w konfrontacji z rzeczywistością wydaje się prymitywna i dziecinna - a jednak jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy. Wybitne umysły są zawsze gwałtownie atakowane przez miernoty, którym trudno pojąć, że ktoś może odmówić ślepego hołdowania panującym przesądom, decydując się w zamian na odważne i uczciwe głoszenie własnych poglądów. Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci. Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie samego stworzone, którego zamysły przykrojone są na naszą miarę - krótko mówiąc, Boga, który nie jest niczym innym, jak odbiciem ludzkich słabości. Zasadniczym źródłem aktualnego konfliktu między sferą religii a sferą nauki jest doktryna osobowego Boga. Przy wpajaniu ludziom tego, co moralnie słuszne, kaznodzieje powinni zdobyć się na odwagę i odrzucić doktrynę osobowego Boga, to znaczy nie powoływać się dłużej na owo źródło strachu i nadziei, dzięki któremu w przeszłości kapłani skupiali w swych rękach tak ogromną władzę. Żadna myśl nie może zrodzić się w naszym mózgu niezależnie od naszych pięciu zmysłów. W kwestii istnienia Boga zajmuję stanowisko agnostyka. Jestem przekonany, że aby uświadomić sobie zasadnicze znaczenie zasad moralnych w czynieniu naszego życia lepszym i szlachetniejszym, nie musimy odwoływać się do idei osobowego prawodawcy, zwłaszcza takiego, który karze i nagradza. Osobowość kształtuje się nie przez piękne słowa lecz pracą i własnym wysiłkiem. http://www.programuj.com/fortunki/einstein/index.php ====== Synek Billa Gatesa pyta się ojca: - Tato, chciałbym w końcu zasmakować seksu, ale nie wiem jak zaproponować to kobiecie... - Musisz, synu, kupić jej wielki bukiet pięknych róż, zaprosić ją do wykwintnej restauracji na dobrą kolację i markowe wino, poźniej zabrać ją ekskluzywnym samochodem do drogiego hotelu... W tym momencie wtrąciła się córka: - Tatusiu, a co z romantycznym spacerem nad brzegiem jeziora, zbieraniem polnych kwiatów w świetle księżyca, szeptaniem czułych słówek? - To wszystko wymyslili linuksiarze, córeczko, żeby podupczyć za darmo... ======= Przeczytaj pytanie, powaznie zastanów sie nad odpowiedzia, a potem zejdz nizej, aby odczytac rezultat. To nie jest zadna podchwytliwa sztuczka. Nikt, kogo znam nie odpowiedzial na to pytanie prawidlowo: Kobieta na pogrzebie swojej matki spotkala mezczyzne,którego dotad nie znala. Mezczyza wydal sie jej niesamowity, byl jakby z jej snów. Od razu go pokochala, ale nie poprosila o jego numer telefonu i pozniej nie mogla go odnalezc. Kilka dni potem zabila swoja siostre. Pytanie: Jaki byl motyw zabicia siostry? (Daj sobie troche czasu na refleksje zanim odpowiesz) Zejdz nizej nizej nizej Odpowiedz: Miala nadzieje, ze mezczyzna znowu pojawi sie na pogrzebie... Jesli odpowiedziales poprawnie, to myslisz jak psychopata. To byl test znanego amerykanskiego psychologa, ktory uzywal go, aby sprawdzic, czy czyjas mentalnosc jest mentalnoscia zabojcy. Wielu aresztowanych seryjnych mordercow zostalo poddanych temu testowi i ich odpowiedzi byly zawsze prawidlowe. Jesli nie udalo ci sie wlasciwie odpowiedziec - dobrze dla ciebie. Jesli udzieliles prawidlowej odpowiedzi, prosze daj mi znac, abym mogl cie usunac z mojej listy emailowej. No chyba ze mialoby to byc dla ciebie niewygodne - od teraz bede dla ciebie ekstra mily. Przetestuj innych swoich znajomych! ;-)) ========= Data śmierci Papieża: 02.04.2005 -> 2+4+2+5= 13 Godzina śmierci Papieża 21:37 -> 2+1+3+7= 13 To jest 13 tydzień 2005 roku Pontyfikat trwał 26 lat i 5 m-cy -> 2+6+5= 13 czyli 9301 dni -> 9+3+0+1= 13 13 maja -> zamach na Jego życie Papież rocznikowo miał 85 lat -> 8+5=13 Karol Wojtyła został wybrany na Papieża mając 58 lat. Znów 13 Jan Paweł II był 265 PAPIEŻEM -suma...znowu 13 (spis papieży: http://www.newadvent.org/cathen/12272b.htm ) Papież został pochowany jako 148 papież w kryptach Watykanu - kolejna 13- stka. To nie koniec 13-stek zwiazanych z papiezem, jeszcze wiecej jest wymienionych tutaj: http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=219 Dużo tych 13-stek jak na jednego człowieka. Ku pamieci... _____ Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w Watykanie tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać żegnając się z NIM... Przyszły papież dojeżdżający z Krakowa, wykładał etykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Z tych czasów pochodzi urocza opowieść ówczesnej studentki, Krystyny Sajdak z Chełma Śląskiego. Jednym z jej kolegów - studentów był ksiądz, który zjawił się na egzamin, choć nigdy nie był na żadnym wykładzie Karola Wojtyły i na oczy go nie widział. Ksiądz profesor, w zwykłej sutannie, prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. - "Stary, ty też na egzamin?" - zapytał student. - "Tak" - odpowiedział zgodnie z prawdą profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Po czym wdali się w godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz-student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: - "Stary, jaki ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie ksiądz profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!". - "Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?". - "Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością" - odpowiedział student. - "Daj indeks, jestem Wojtyła" - oświadczył wówczas rozmówca i wpisał oniemiałemu z przerażenia studentowi 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady. Szklana klatka Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie. - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość... - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość. Wszyscy sobie poszli Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!" Podryw na księdza Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się. - Zapomniał pan zegarka, co? - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz. Jeździć po kardynalsku Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł: - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach! Przeprosiny Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa! Pożegnanie biskupów Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!" Więcej już nic nie powiem Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać". Opaleni kardynałowie Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie. Jakoś człapię Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie. - A jakoś człapię - odpowiedział Papież. Złość piękności szkodzi Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy. - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież. A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi. Z Wami dziecinnieję Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to ma w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi. - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział. - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci. - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież Mów mi wujaszku Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta Jimmyego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko: - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość. Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział: - Mów mi wujaszku. Papieskie wagary Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać". Jak się czuje piesek Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau". Jan Paweł - Pawłowi Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła". To tylko wasza konstytucja W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny. - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież. Nie szumcie siostry nam W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej". Niech żyje łupież... Podczas ostatniej pielgrzymki w Elblągu: "Jak tak krzyczycie Niech żyje papież, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: Niech żyje łupież. Ja was do tego nie zachęcam". Ech, popapieżyć Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza: - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć. Papież nie da sobą kręcić Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić". Ten to ma dech W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach odbyła się beatryfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten to ma dech!". Znana jest skłonność Karola Wojtyły do żartów. Jego osobisty lekarz opowiada jak podczas jednej z podróży Ojciec Święty nie czuł się zbyt dobrze, po wcześniej zjedzonych plackach kartoflanych. Doktor zaproponował kilka kropel "Napoleona". Papież zapytał wtedy na jakiej są wysokości. Lekarz poszedł zapytać, wrócił i podał pułap, na jakim znajdował się samolot. Ojciec Święty wzniósł rękę do góry i powiedział: "Nie mogę, Szef za blisko". Ojciec Święty zwykł jadać bardzo skromnie. Na obiad często podaje mu się gotowaną rybę, zaś gościom kurczaka. Jeśli ktoś pyta, dlaczego nie dostał ryby, Jan Paweł II zwykle odpowiadał: "bo kurczak jest tańszy". =========== rozszerzona wersja żartów związanych z papiezem: Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w Watykanie, tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać żegnając się z NIM... Szklana klatka Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie. - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość... - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość. Wszyscy sobie poszli Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!" Podryw na księdza Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się. - Zapomniał pan zegarka, co? - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz. Jeździć po kardynalsku Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeĽdził na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł: - Co nie uchodzi kardynałowi, to Ľle jeĽdzić na nartach! Przeprosiny Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa! Pożegnanie biskupów Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!" Więcej już nic nie powiem Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że póĽniej Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać". Opaleni kardynałowie Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie. Jakoś człapię Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie. - A jakoś człapię - odpowiedział Papież. Złość piękności szkodzi Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy. - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież. A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi. Z Wami dziecinnieję Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi. - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział. - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci. - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież. Mów mi wujaszku Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta Jimmy'ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko: - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość. Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział: - Mów mi wujaszku. Papieskie wagary Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać". Jak się czuje piesek Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau". Jan Paweł - Pawłowi Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła". To tylko wasza konstytucja W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny. - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież. Nie szumcie siostry nam W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej". Niech żyje łupież... Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie "Niech żyje papież", przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: "Niech żyje łupież". Ja was do tego nie zachęcam". Ech, popapieżyć Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza: - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć. Papież nie da sobą kręcić Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić". Ten to ma dech W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten to ma dech!". Czy Wyborcza wybiera Papieża Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach. Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego". "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej". Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?". Nie mądrz się, lecz módl Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech wielkich religii: - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał zakonnik - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty Czy protestanci wstaną wcześniej Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił na rozmowy z protestantami. "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież Niesforny Papież Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17 czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II tak oto dialogował z tłumem: - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać - przyjeżdzo - Nic nie szkodzi - odparli wierni. - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do Rzymu. Ja w tym wieku byłem papieżem W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile ojciec ma właściwie lat?". - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn. - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II. - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ojciec Leon i obaj wybuchnęli śmiechem. Kurczę jest tańsze Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?" - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty. Kluger za Papieża? W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce" ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem Jurą. - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc? - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze. Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie. - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka Klugera w zastępstwie? Znowu te ptopty W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty". Był też nauczycielem Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: -Stary, ty też na egzamin? -Tak odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: - Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję! - Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie? - Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością. - Dobrze, to daj indeks powiedział Ksiądz Profesor. - Co ty, żarty sobie stroisz? zapytał ksiądz student, na co usłyszał: - Daj indeks, jestem Wojtyła i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze... Komu lektykę Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach: - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się, miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów). Siostrzyczka Tomciu Paluszka W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z mitrą błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka - siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi placu rodzice odbierają je z papieskich rąk. Tylko nie mówicie Papieżowi! Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!". Biskup i góral W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest. - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral. Najprzystojniejszy kardynał Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała "Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest". A co, nie wolno mi? Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo. "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn. "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież. Wierszyki na różne okazje Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz: "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią i jak tu można wierzyć tym... paniom". W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował notes z dedykacją: "W tym notesie nie pisz dwójek, o to prosi Cię dziś Wujek!". W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą sytuację spuentował rymowanką: "Za te całodzienne harce, Zmówię brewiarz przy latarce". Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa". Nie ma chrztu bez wody 15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mimo nieustannie padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda". Czy jest tu biskup? W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał go, by mu ją oddać. Papież to nie mistrz olimpijski Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria. "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy". "Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo Jan Paweł II. Górale obronią Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!". ========= WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!! Alarm w lesie! Gwałtu! Rety!!! Bo jak podały gazety, Szef dużej, leśnej agencji Szuka zajęcy z plikiem referencji Na stanowisko głównego Zająca wielkanocnego! Ruszyła w mig szaraków sfora, Konkurencja jest spora, Od samego więc rana Trwają dziś przesłuchania, By wyłonić najlepszego Zająca wielkanocnego! Umilkło w kniejach, ucichło, Nie wrócą zające tu rychło, I tylko jeden szaraczek Ukrył się cicho pod krzaczek, Położył po sobie słuchy I udaje, że jest głuchy! I siedzi schowany tak w trawie, Bo wie, że przecież naprawdę Miejsce każdego szaraczka Jest w lesie, w zielonych krzaczkach! I że zajęcze serce, To najlepsze referencje... I za to go dzieci kochają, I w Święta go wyglądają, Bo najwięcej radości im niesie Kicając sobie po lesie... Refleksje małżeńskie wyjęte z pamiętnika sfrustrowanego męża. Czy to czasem nie Twój pamiętnik? Od lat kocham tą samą kobietę. Żona mnie zabije, jak się dowie! Mamy z żoną sposób na szczęśliwe pożycie małżeńskie. Dwa razy w tygodniu idziemy do przytulnej restauracji, trochę wina, dobre jedzenie, później wspaniały sex... Żona chodzi we wtorki, a ja w piątki. Ktoś mi ukradł wszystkie karty kredytowe, ale nie zamierzam zgłosić tego na policje. Złodziej wydaje mniej niż moja żona. Wszędzie zabieram moja żonę, ale zawsze znajduje drogę powrotną. Zapytałem żonę: Gdzie chciałabyś pójść na naszą rocznicę. Ona na to: Gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam. Więc mówię: Może do kuchni? Kiedy gdzieś idziemy, zawsze trzymamy się za ręce. Jak tylko puszczę, to zaraz nakupi różnych dupereli i ciuchów. Moja żona cały czas robi zakupy. Raz jak chorowała przez tydzień, to trzy sklepy zbankrutowały. Żona ma elektryczną sokowirówkę, elektryczny toster, elektryczny piecyk do chleba. Kiedyś powiedziała, że ma tyle gadżetów, że nie ma gdzie usiąść. Więc jej kupiłem krzesło elektryczne. Moja żona uwielbia robić zakupy w Auchan. Przynoszę jej tam pocztę dwa razy w tygodniu. Pojechaliśmy z żoną do hotelu, w którym spędziliśmy naszą noc poślubną. Tylko, że tym razem ja zostałem w łazience i płakałem. Dostaliśmy z żoną pokój z łóżkiem wodnym w hotelu. Żona nazwała je Morzem Martwym. Żona zrobiła sobie maseczkę błotną i wyglądała świetnie przez dwa dni. Potem błoto odpadło... Trzy tygodnie temu nauczyła się prowadzić, a w zeszłym tygodniu nauczyła się celować ... Wracam do domu, a w dużym pokoju stoi samochód. Pytam, jak to zrobiła. A ona: "To proste, w kuchni skręciłam w lewo..." Ostatnio podróżując po kraju, postanowiłem zrzucić 60 kilo tłuszczu. Zostawiłem żonę na CPN-ie... Kumpel wyjaśnił mi ostatnio, dlaczego nie chce się żenić. Twierdzi, że obrączki wyglądają, jak malutkie kajdanki... ======= WHO'S ON FIRST? WHO's ON FIRST FOR THE NEXT GENERATION! GEORGE BUSH AND CONDI RICE GO AT IT! [New Version] George: Condi! Nice to see you. What's happening? Condi: Sir, I have the report here about the new leader of China. George: Great. Lay it on me. Condi: Hu is the new leader of China. George: That's what I want to know. Condi: That's what I'm telling you. George: That's what I'm asking you. Who is the new leader of China? Condi: Yes. George: I mean the fellow's name. Condi: Hu. George: The guy in China. Condi: Hu. George: The new leader of China. Condi: Hu. George: The main man in China! Condi: Hu is leading China. George: Now whaddya' asking me for? Condi: I'm telling you, Hu is leading China. George: Well, I'm asking you. Who is leading China? Condi: That's the man's name. George: That's who's name? Condi: Yes. George: Will you, or will you not, tell me the name of the new leader of China?! Condi: Yes, sir. George: Yassir?! Yassir Arafat is in China? I thought he's dead in the Middle East. Condi: That's correct. George: Then who is in China? Condi: Yes, sir. George: Yassir is in China? Condi: No, sir. George: Then who is? Condi: Yes, sir. George: Yassir? Condi: No, sir. George: Look Condi. I need to know the name of the new leader of China. Get me the Secretary General of the U.N. on the phone. Condi: Kofi? George: No, thanks. Condi: You want Kofi? George: No. Condi: You don't want Kofi. George: No. But now that you mention it, I could use a glass of milk. And then get me the U.N. Condi: Yes, sir. George: Not Yassir! The guy at the U.N. Condi: Kofi? George: Milk! Will you please make the call?! Condi: And call who? George: Who is the guy at the U.N? Condi: Hu is the guy in China. George: Will you stay out of China?! Condi: Yes, sir. George: And stay out of the Middle East! Just get me the guy at the U.N. Condi: Kofi. George: All right already! With cream and two sugars. Now get on the phone! > A Kid asks: Daddy, how was I born? > >Dad says: Ah, my son, I guess one day you will need to >find out anyway! Well, you see your Mom and I first >got >together in a chat room on MSN. Then I set up a date >via e-mail with your Mom and we met at a cyber-cafe. > >We sneaked into a secluded room, where your mother >agreed to a download from my hard drive. As soon as I >was ready to upload, we discovered that neither one of >us had used a firewall, and since it was too late to >hit >the delete button, nine months later a blessed little >Popup appeared and said: > >"You've Got Male" ! >>>Jak poznasz, że żyjesz w XXI wieku? >>>1. Właśnie próbowałeś wprowadzić swój PIN do mikrofalówki. >>>2. W notesie masz listę 15 numerów telefonów swej najbliższej >trzyosobowej >>>rodziny. >>>3. Wysyłasz swojemu synowi SMS-a z informacją, że już pora na kolację, a >on >>>odsyła ci e-maila z odpowiedzią, że zaraz przyjdzie do kuchni. >>>4. Twoja córka sprzedaje lizaki przez swoją witrynę Internetową. >>>5. Kilka razy dziennie gawędzisz z nieznajomym z południowej Afryki, ale >w >>>tym >>>miesiącu nie rozmawiałeś jeszcze ze swoim sąsiadem zza ściany. >>>6. Twoja matka prosi cię o wysłanie zdjęcia twego nowo narodzonego >>>dziecka w jotpegu, aby móc z niego zrobić wygaszacz ekranu. >>>7. Wracając z pracy, zatrzymujesz samochód na podjeĽdzie do garażu i >>>dzwonisz z >>> komórki, aby sprawdzić, czy ktoś jest w domu. >>>8. Każda reklama w telewizji posiada adres WWW na dole ekranu. >>>9. Kupujesz komputer, a po sześciu miesiącach jest on przestarzały i wart >>>połowę ceny, za którą go kupiłeś. >>>10. Wyjście z domu bez telefonu komórkowego, którego nie miałeś przez >>>dotychczasowe 20-50 lat swojego życia, powoduje panikę, i to, że po >telefon >>>zaraz wracasz do domu. >>>11. Zapłacenie za coś gotówką, zamiast kartą płatniczą, to >przedsięwzięcie, >>>które wymaga wcześniejszego zaplanowania. >>>12. Sprzątanie pokoju stołowego oznacza wyrzucenie torebek po fast >foodach >>z >>>tylnego siedzenia samochodu. >>>13. Przyczyną braku kontaktu z bliskimi jest to, że nie posiadają oni >>adresu >>>mailowego. >>>14. Jeśli masz na ścianie/lodówce poprzyczepiane mnóstwo kolorowych >>>karteczek, to znaczy, ze jesteś człowiekiem zorganizowanym. >>>15. Większość dowcipów poznajesz przez Internet. >>>16. W domu zakładasz drugą linię telefoniczną, aby w ogóle móc >porozmawiać >>>przez telefon. >>>17. Wychodzisz z Internetu i masz paskudne uczucie, ze właśnie rozstałeś >>się >>>z ukochaną. >>>18. Wstajesz rano i wchodzisz do Internetu, zanim jeszcze zdążysz wypić >>>kawę. >>>19. Budzisz się o drugiej nad ranem, aby pójść do łazienki, >>>a w powrotnej drodze do łóżka sprawdzasz jeszcze, czy ktoś nie przysłał >ci >>>maila. >>>20. Gdy się uśmiechasz albo robisz inne miny, przekrzywiasz >>>odruchowo głowę na bok [:-)]. >>>Czytasz ten tekst. >>>22. Co gorsza, prześlesz go komuś dalej... >>> >> ======= Siedzi facet przy grobie i krzyczy: - Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć! Podchodzi drugi i pyta - Panie Kogo pan tak żałuje? Ojca, syna? - Pierwszego męża mojej żony. Małżonek wraca cichaczem, późno do domu. - Która godzina? -pyta zaspana żona. - Dziesiąta - odpowiada mąż. - Tak? Słyszę że właśnie bije pierwsza...? - No przecież zera nie może wybić, kochanie... Znaną malarkę Marię Corelli zapytano kiedyś, dlaczego nie wyszła za mąż. - Nie widziałam potrzeby. Niczego mi w domu nie brakuje. Rano pies szczeka, w południe papuga klnie, a wieczorem kot zawsze wraca późno do domu. Rozmowa dwóch kumpli: - Powiedz Karol, kto cię poznał z twoją żoną? - To był przypadek, nawet nie ma kogo winić. Pogrążony w smutku mąż mówi do żony: - Rzuciłem papierosy, rzuciłem wódkę, teraz to już chyba kolej na ciebie... Kobieta pyta męża: - Dlaczego nasz sąsiad tak klnie? - Albo mu pies uciekł, albo żona wróciła... Mąż dzwoni do żony i pyta: - Czy to ty kochanie ? - Tak, a kto mówi? Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Żona wróciła z wczasów. - Czy byłaś mi wierna? - dopytuje się mąż. - Tak samo jak ty mi... - No, moja droga, ostatni raz pojechałaś na wczasy. Ksiądz podczas mszy w kościele: - Małżeństwo to tak jakby dwa okręty spotkały się w porcie. Jeden z mężczyzn odzywa się szeptem do kolegi: - To ja chyba trafiłem na okręt wojenny. - Kochanie, jak ci smakował obiad, który dziś ugotowałam? - Dlaczego ty stale dążysz do kłótni?! Co to jest bigamia? - Jak się ma o jedną żonę za dużo. - A monogamia? - To samo. Żona do męża: - Popatrz kochanie, reklama nie kłamie! Po wypraniu rzeczywiście twoja koszula jest śnieżnobiała! - Wolałem, jak była w kratkę! Mąż do żony: - Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty! - Ty beze mnie to z niczym byś sobie nie poradził! Herbata jest w apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól". - Franek, dzisiaj mija 30 lat od naszego ślubu. Może zarżnąć kurę? - A co ona winna??? ============= -Halo? - Czesc malenka, tu tatus, daj mi mamusie. - Tatusiu, ale ona jest na górze w sypialni z wujkiem Frankiem. Po dluzszej chwili milczenia: - Alez córeczko, nie masz zadnego wujka Franka! - Nieprawda! Mam! I jest teraz z mamusia w sypialni! - Ok, no cóz... Posluchaj uwaznie, chce zebys cos dla mnie zrobila. Dobrze? - Dobrze tatusiu. - To idz na góre do sypialni, zapukaj do drzwi i powiedz, ze tata wlasnie parkuje przed domem. Kilka minut pózniej... - Juz zrobilam. - I co sie stalo? - Mama bardzo sie przestraszyla, wyskoczyla z lózka bez ubrania i zaczela biegac po pokoju i krzyczec, a potem potknela sie o dywan i wypadla przez okno i lezy niezywa. - O Boze, a wujek Franek? - On tez wyskoczyl z lózka bez ubrania i krzyczal i w koncu wyskoczyl przez okno, to z drugiej strony i wskoczyl do basenu. Ale tatusiu, tam nie bylo wody, miales napelnic go w zeszlym tygodniu i zapomniales. No i wujek upadl na dno i tez jest niezywy. Następuje bardzo dluga chwila ciszy, az wreszcie : - Hmmmm, basen mówisz? A czy to numer 0-22-654-36-53? ======== „Tata Owsik i Synek Owsik wyszli razem na spacer i toczy się taka oto ich rozmowa: - Tatusiu, a co to jest, takie ładne, to zielone? - To trawa, Synku. - Tatusiu, a co to jest takie piękne i żółte? - Słońce, Synku. - Tatusiu, a co tak przyjemnie wieje? - To wiatr, Synku. - Tatusiu, a co tak cudownie pachnie? - To kwiaty, Synku. - Tatusiu, Tatusiu, skoro tutaj jest tak pięknie: trawa jest zielona, słoneczko świeci, wiatr przyjemnie wieje, kwiaty cudownie kwitną i pachną, to dlaczego my żyjemy w d*pie?! - Bo tam jest nasza ojczyzna, Synku...” =========== Telewizja radziecka kręci film o dobroci Stalina. Do Stalina podchodzi dziecko: - Wujek! Daj cukierka! Stalin: - Spier.....! W tym momencie kamera najeżdża na wielką planszę z napisem: A MÓGŁ ZABIĆ!!! ================== 1. Only in America......can a pizza get to your house faster than an ambulance. 2. Only in America.....are there handicap parking places in front of a skating rink. 3. Only in America.....do drugstores make the sick walk all the way to the back of the store to get their prescriptions while healthy people can buy cigarettes at the front. 4. Only in America.....do people order double cheeseburgers, large fries, and a diet coke. 5. Only in America.....do banks leave both doors open and then chain the pens to the counters. 6. Only in America.....do we leave cars worth thousands of dollars in the driveway and put our useless junk in the garage. 7. Only in America.....do we use answering machines to screen calls and then have call waiting so we won't miss a call from someone we didn't want to talk to in the first place. 8. Only in America......do we buy hot dogs in packages of ten and buns in packages of eight. 9. Only in America.....do we use the word 'politics' to describe the process so well: 'Poll' in Latin meaning 'many' and 'tics' meaning 'bloodsucking creatures'. 10. Only in America.....do they have drive-up ATM machines with Braille lettering. EVER WONDER Why the sun lightens our hair, but darkens our skin? Why women can't put on mascara with their mouth closed? Why don't you ever see the headline "Psychic Wins Lottery"? Why is "abbreviated" such a long word? Why is it that doctors call what they do "practice"? Why is it that to stop Windows 98, you have to click on "Start"? Why is lemon juice made with artificial flavor, and dishwashing liquid made with real lemons? Why is the man who invests all your money called a broker? Why is the time of day with the slowest traffic called rush hour? Why isn't there mouse-flavored cat food? When dog food is new and improved tasting, who tests it? Why didn't Noah swat those two mosquitoes? Why do they sterilize the needle for lethal injections? You know that indestructible black box that is used on airplanes? Why don't they make the whole plane out of that stuff?! Why don't sheep shrink when it rains? Why are they called apartments when they are all stuck together? If con is the opposite of pro, is Congress the opposite of progress? If flying is so safe, why do they call the airport the terminal? ------------------ Now that you've smiled at least once, it's your turn to spread the stupidity and send this to someone you want to bring a smile to (maybe even a chuckle)...in other words, send it to everyone. We all need to smile every once in a while. ======================= Bajeczka z morałem :-)) Podczas potyczki z sąsiednim królestwem, młody Król Artur został wzięty do niewoli. Monarcha zdecydował się pozbyć kłopotliwego sąsiada, jednak zaskoczony męstwem i inteligencją młodego króla postanowił dać mu jedną szansę. Zaproponował mu, że oszczędzi jego życie, jeśli ten odpowie precyzyjnie w ciągu roku na zadane pytanie. Artur nie mając innego wyjścia zgodził się i usłyszał takie oto pytanie: Czego naprawdę pragną kobiety? Artur mógł podróżować po świecie w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie, jednak przysiągł na honor, że po roku czasu wróci, obojętne czy z odpowiedzią czy bez. To pytanie jednak wprawiało w zakłopotanie każdego. Odpowiedzi na nie znały, ani księżniczki, ani prostytutki, ani uczeni, ani mędrcy ludowi. Jednak niektórzy twierdzili, że jest pewna wiedźma znająca wszystkie tajemnice świata i że ona z pewnością rozwiąże i te zagadkę. Jedynym problemem może być cena jaką sobie za to zażyczy. Artur nie chciał korzystać z usług wiedźmy. Jednak ostatniego dnia roku danego mu na znalezienie odpowiedzi, kiedy zrozumiał, że naprawdę potrzebuje jej pomocy, zszedł do podziemi zamku i zapytał ją: Czego naprawdę pragną kobiety? Wiedźma zgodziła się odpowiedzieć pod jednym warunkiem. Zażyczyła sobie ręki Gawaina, jednego z rycerzy Okrągłego Stołu i najlepszego przyjaciela Artura. Kiedy Artur popatrzył na jej zaropiałą, brudną twarz, wielki nos, jedynego włosa na głowie i poczuł jej obrzydliwy zapach zrozumiał, że nie może prosić przyjaciela o tak wielkie poświecenie i odmówił jej. Kiedy Gawain dowiedział się o warunku jaki postawiła wiedźma, natychmiast poprosił Artura o rozmowę. Stwierdził, że żadne poświecenie nie jest zbyt duże w porównaniu z życiem przyjaciela i trwałością Okrągłego Stołu. Tego samego dnia ogłoszono zaręczyny Gawaina z wiedźmą i wyznaczono datę ślubu. Wiedźma zaś odpowiedziała Arturowi na jego pytanie: To czego kobiety pragną to możliwość kierowania własnym losem (pamiętajcie, że to średniowiecze). Wieść o tym, że król uzyskał odpowiedź na zagadkę rozniosła się lotem błyskawicy. Teraz wszyscy byli pewni, że Artur ocali swoje życie. I tak też się stało. Monarcha sąsiedniego królestwa oszczędził Artura i zagwarantował mu wolność. A wesele Gawaina i wiedźmy było niesamowite. Artur był rozdarty pomiędzy ulgą, a niesmakiem. Sam Gawain zachowywał się jak zawsze grzecznie, kurtuazyjnie i po rycersku. Natomiast wiedźma dopiero teraz pokazała, na co ją było stać. Bez przerwy popierdywała, bekała, jadła rękami i sprawiała, że wszyscy w jej towarzystwie czuli się wyjątkowo źle. Kiedy wesele się skończyło, Gawain zdał sobie sprawę, że nadszedł czas na noc poślubną. Spodziewał się obrzydliwego widoku w swoim łóżku, ale kiedy wszedł do komnaty zobaczył coś, czego na pewno się nie spodziewał. Na jego łożu leżała naga kobieta najpiękniejszą z wszystkich, które do tej pory widział bądź mógł sobie wyobrazić. Kiedy zapytał co się stało, odpowiedziała mu, że zmieniła się w piękną dziewicę w podzięce za jego postawę podczas ceremonii ślubnej, za to że cały czas był dla niej miły pomimo tego, że była odrażającą wiedźmą. Obiecała mu też, że codziennie się dla niego zmieniać w piękną kobietę, ale będzie wyglądać w ten sposób tylko przez pół dnia. Drugie pół będzie tą samą, co zawsze wiedźmą. Zapytała go wiec, jaka ma być nocą, a jaka podczas dnia. Gawain zamyślił się, ponieważ było to trudne pytanie. Podczas dnia mógłby z nią pokazywać się na dworze królewskim, popisywać się przed zazdrosnymi kolegami i uczestniczyć w wielu uroczystościach, ale nocą miałby paskudną czarownice. Ale gdyby wybrał noc, czekałyby go niesamowite chwile uniesienia z piękną kobietą w łóżku, ale za dnia miałby potwora u swego boku. Długo nie mógł się zdecydować. A co wy byście wybrali? To co odpowiedział Gawain znajduje się poniżej, ale zanim to sprawdzicie, sami dokonajcie najlepszego waszym zdaniem wyboru. Szlachetny Gawain poprosił ją, żeby sama za siebie zadecydowała. W odpowiedzi usłyszał, że skoro uszanował ją i pozwolił jej kierować swoim własnym losem, ona z wdzięczności będzie piękną kobietą zarówno w dzień jak i w nocy. A jaki jest morał z tej niewątpliwie uroczej historii? Otóż, nieważne czy twoja kobieta jest piękna czy nie. I tak zawsze pod skórą będzie WIEDŹMĄ! ============= >[dzyn dzyn] > >- Kto tam? > >- Zlodziej! > >[dzyn dzyn] > >- Tak? > >- Zlodziej, prosze pani. > >- Czego pan chce? > >- Chce wejsc do pani mieszkania i ukrasc pare rzeczy. > >- Pan jest z CitiBanku? > >- Nie, prosze pani, jestem zlodziejem. Okradam ludzi. > >- Wydaje mi sie, ze pan jest z Citibanku. > >- Nie, nie jestem, bardzo prosze, niech pani otworzy drzwi. > >Prosze mnie > >wpuscic. > >- Jak pana wpuszcze, bedzie mi pan sprzedawal karte kredytowa > >albosuperkonto > >- Nie, nie bede, prosze pani. Chce tylko wejsc do srodka i > >obrabowac pani > >mieszkanie. Naprawde. > >- Obiecuje pan? zadnych kart ani zadnych kont? > >- Zadnych. > >- No dobrze, niech pan wchodzi. > >[wchodzi] > >- A tak swoja droga, nie wiem czy zastanawiala sie pani, ile > >radosci daje posiadanie karty kredytowej Citibanku.... ======== "W dniu wczorajszym przeprowadzno bardzo wymyslny i bezwzględny atak na xBank przez gang włamywaczy. Jeden z nich przebrał się za bankomat umieszczając na swoim płaszczu odpowiedne napisy, instrukcje i emblematy i stanął na skrzyzowaniu ulic ... i ... . Pozostali członkowie dokonali wypłaty w ten sposób (tak wynikało z instrukcji), że kartę wkładano do kieszeni bankomatu zaś PIN kod szeptano mu do ucha. Gdy zaś nic nie podejrzewający prawdziwy klient banku podchodził w celu dokonania wypłaty, banomat mu odpowiedział, że chwilowo się zepsuł i karty nie odda. Podejrzenia klientów wzbudził dopiero fakt, iż na kopanie i walenie w bok w celu odzyskania karty bankomat reagował w w sposób nietypowy (oddawał) ..." "W odpowiedzi na pytanie naszego reportera bankomat oznajmił, że działa w parcu o Windows NT sp6, więc na wszeli wypadek wystosowalismy ostry protest do firmy Microsoft." ======= Pytanie z referendum unijnego: - Czy nie negujesz faktu swojego sprzeciwu wobec potwierdzenia braku poparcia dla wycofania inicjatywy zaprzeczenia przez Prezydenta RP zrezygnowania z odmowy ratyfikacji ukladu akcesyjnego z UE? - Co maja wspólnego fundusze z Unii Europejskiej i kosmici? - Ciagle o nich slyszysz, ale nigdy nie widziales. - Kiedy odbylo sie pierwsze na Ziemi referendum wedlug unijnego wzorca? - W raju, gdy Pan Bóg stworzyl kobiete, przyprowadzil ja do Adama i powiedzial: "Wybierz sobie zone". - Dlaczego pszczoly z calej Polski polecialy do Unii Europejskiej? - Bo poczuly lipe... ========== Dwa banki - polski i amerykański zdecydowały co rok urządzać zawody kajakarskie z ośmioosobową załogą. Obie drużyny cały rok trenowały intensywnie, a kiedy nadszedł dzień zawodów, każda drużyna była w pełni sił. Jednak to Amerykanie wygrali - przewagą ponad jednego kilometra. Po przegranej drużyna polskiego banku upadła na duchu. Główny menedżer zdecydował, że należy postarać się wygrać w kolejnych zawodach i utworzyć grupę w celu rozwiązania problemu. Grupa ta po przeprowadzeniu licznych badań odkryła, że Amerykanie mieli siedmiu mężczyzn przy wiosłach i jednego dowodzącego, podczas gdy drużyna polska miała jednego mężczyznę przy wiosłach i siedmiu dowodzących. W tej sytuacji menedżer dał oczywisty dowód swoich umiejętności kierowniczych: zatrudnił spółkę konsultacyjną do szczegółowego zanalizowania drużyny polskiej. Po wielu miesiącach wytężonej pracy eksperci doszli do wniosku, że w skład drużyny polskiej wchodziło zbyt wiele osób dowodzących, a za mało wiosłujących. Podpierając się raportem ekspertów, zarząd natychmiast zdecydował się zmienić strukturę załogi: teraz było tylko czterech dowodzących, dwóch nadzorujących, szef nadzorujących i jeden wiosłujący. Ponadto wprowadzono serie punktów, po to by dać wiosłującemu motywacje: "Musimy poszerzyć zakres jego pracy i nadać mu większą odpowiedzialność". W kolejnym roku Amerykanie wygrali przewagą dwóch kilometrów... Bank polski natychmiast zwolnił wiosłującego z powodu znikomych rezultatów osiągniętych w pracy, ale mimo to przyznał premię grupie dowodzących, jako rekompensatę za wielką gorliwość zademonstrowaną przez drużynę. Spółka konsultacyjna przygotowała serie badań, dzięki którym wykazała, iż obrana taktyka była dobra; również, że motywacja była właściwa, ale że wykorzystana materia (wiosłujący) powinna ulec polepszeniu. Następnie bank polski zajął się tworzeniem banku wirtualnego... ======== W crashtestach zarówno maluch jak i mercedes zajmują tę samą pozycję - strefa zgniotu kończy się na silniku :) ======= 5,5 oznaki, że twój kolega z pracy jest kosmitą Prof. Alan Milberg, Główny Specjalista od Wykrywania Kosmitów w gazecie "Metro", podpowiada w jaki sposób rozpoznać obcego ukrywającego się pod postacią twojego kolegi z pracy: 1. Mówi sam do siebie - mowa nie jest naturalnym sposobem komunikacji kosmitów, ciągle ją ćwiczą. 2. Często pyta: "Co u Ciebie?", "Jak się czujesz?" - "kosmici zbierają informacje o ludziach, a potem wykorzystają je do zniszczenia ludzkości" - pisze prof. Alan Milberg 3. Nie odwiedza biurowej stołówki - gdy inni jedzą obiad, kosmici przetwarzają dane, które zebrali. 4. Długo zajmuje ubikację - "Z ustronnych miejsc przesyłają do centrali zebrane informacje" - pisze dalej Mildberg 5. Pierwszy w biurze krzyczy: "Sieć padła!" - organizm kosmitów sam wyczuwa awarie urządzeń technicznych. 5,5. Jest zawsze usmiechnięty i miły - też byłbys zadowolony gdyby wysłano cię na długą delegację daleko od domu. Źródło: Gazeta "Metro" A teraz rozejrzyj się uważnie po biurze i zobacz co robią twoi koledzy z pracy... ;) ============== Zobacz tez to: http://ruchoporu.org/quiz_start.jsp Zeby ten quiz zrozumiec trzeba sie zapoznac z monografiami dr Pajaka: http://www.totalism.50megs.com/Polish.htm http://www.szod.of.pl ========== "Dowcip krazacy wsrod fanow Macintosha: sw Piotr wita u bram nieba i mowi - witaj w niebie, oto Twoj Macintosh; Belzebub wita u bram piekla mowiac - witaj w piekle oto Twoj pecet." ======== http://fakty.interia.pl/news?sid=2003332&cid=2003332&cinf=464475 rozmowa Kwaśniewski - Bush Ooouuupppsss /dzisiaj 13:45/ Dryyyn, dryyyn... [Aleksander Kwasniewski]: Jurek? Sorki, ze o tak poznej porze - nie spisz?? [George Bush] Mama?? [AK] Nie, nie - to ja - Olek. [GB] Aaa... Olek - siemanko! Co slychac moj rosyjski przyjacielu? [AK] Eeee... polski. Jest w porzadalu tylko zimno troche. Sluchaj Jurek, dzwonie bo mam interes. [GB] Go on Olek, co tylko chcesz! Ameryka nie zapomnina o przyjaciolach! [AK] No wiec Jurek, wiesz ... przyciskaja mnie o te wizy. Teraz jeszcze te wprowadziliscie odciski i w ogole. Chodzi o to, ze moze moglbys cos z tym zrobic? [GB] Olek, buddy ja dla ciebie wszystko morda! Ale co ja tu moge? No powiedz mi, co ja tu moge? [AK] No nie wiem ... jestes prezydentem, moze da sie to jakos tak... no wiesz? [GB] Prezydentem? Aaaa rzeczywiscie. No ale sam wiesz jak jest? Tu jest senat - ja nie decyduje. [AK] No tak ale moze moglbys jakos wplynac, w koncu pomagamy wam w Iraku. [GB] Olek - don't worry. Jesli chodzi o ten Irak to rozlozymy to na raty i dodamy do F16 - spokojnie to splacicie w 20 years. [AK] Ale Jurek - jakie raty? Raty to maja byc za F16 a nie za Irak. [GB] Hold on Olek - wezme ta umowe na moj computer. Wez ja w hand i czytaj ze mna - zacznijmy od razu od tych malych letters na dole. [AK] O w morde Jurek! Nie zauwazylem tego wczesniej. Ale zaraz - tu jest napisane, ze w zamian za pomoc w Iraku zobowiazujemy sie do dobrowolnej wplaty 20 mld dolarow dla rzadu USA!!! [GB] Olek - morda ty moja! Wiesz ile byscie zaplacili za taki advertisement w najlepszym pasmie reklamowym? Sluchaj bro, to jest interes, na ktorym jeszcze zarobicie w przyszlosci! Bedzie cool! [AK] Ja cie piernicze, Jurek ale skad my wezmiemy tyle kasy!!?? [GB] My tu o wszystkim pomyslelismy. Niedlugo damy wam namiar na te rakiety co sie teraz produkuja i co je niedlugo znajdziecie na desert w Iraku. Tylko Olek - morda ty moja - nie robcie nothing na wlasna reke bo znowu wykopiecie nie te co trzeba. [AK] Ale Jurek po cholere nam te rakiety? [GB] No tez prawda... wlasciwie to nie wiem. W kazdym razie ktos je musi wykopac. Jak juz je wykopiecie to wam umorzymy czesc tego dlugu i wszystko bedzie git. [AK] Cholera Jurek - ty to masz leb! Genialne! A swoja droga kiedy wyslecie nam te F16? [GB] Jeszcze troche time, Olek. Czekamy na pozwolenie Glownego Dyrektora Muzem Wojska. Wiesz jak jest - w koncu zabytkowego obrazu tez ot tak nie wywieziesz za border. [AK] Eeee... no tak... Dobra Jurek - to ja bede konczyl bo dzwonie z karty. [GB] Nie ma za co Olek. My tez was love! Ameryka wam tego nie zapomni. Please! Zadzwon jeszcze kiedys moj rosyjski przyjacielu! [AK] Eeeee... polski. Siemanko Jurek. ======== Sposob na zalatanie dziury budzetowej. >>> Dla osoby, która ma jaką-taką wprawę w pisaniu po polsku na >>> klawiaturze, szybkość pisania z ogonkami nie jest nic mniejsza, >>> przykro mi. >>Tak Ci sie tylko wydaje, to przeciez fizycznie niemozliwe, zeby szybkosc >>pisania byla identyczna skoro naciska sie co jakis czas dodatkowy klawisz, >>tak wiec duby smalone bredzisz. ;P > >Możliwe -- alt i odpowiedni klawisz naciskam praktycznie jednocześnie. >A jeśli jest opóźnienie to jakie? Liczone w milisekundach? Litości. Zadziwiajacy brak wyobrazni! Policzmy w bardzo duzym przyblizeniu. Wzialem jakis 12 stronicowy tekst. Sprawdzilem ze sklada sie z 4330 wyrazow, 30716 znakow, 26439 znakow bez spacji. Zawiera ponadto 203 litery ą, 36 liter ć, 131 ę, 302 ł, 22 ń, 160 ó, 111 ś, 133 ż i 5 ź, w sumie zawiera 1103 male polskie litery (wielkich nie sprawdzalem, ale pewnie wynik nie roznilby sie wiele). Przyjmijmy, ze opoznienie zwiazane z pisaniem polskiej litery wynosi 200 ms, ze taki 12 stronicowy tekst pisze urzednik codziennie przez 365 dni w roku i ze mamy w Polsce 0,5 mln urzedow i w kazdym z tych urzedow tylko jednego urzednika piszacego codziennie taki 12 stronicowy tekst: 1103 * 200ms = 220600 ms = 220,6 s = 3,7 min. * 365 = 1342 min = 22 h * 500000 = 11183194 h = 465966 dni = 1276 lat Przez pisanie polskich liter wszelkiej masci pracownicy muszacy zapisywac dokumenty w komputerach z polskimi literami traca rocznie 1276 lat tylko na zapisywanie polskich liter!!! Oczywiscie poniewaz wiekszosc zalozen do powyzszych obliczen zostalo wzietych z sufitu oraz z innych powodow, ktorych jestem swiadom, ale nie bede sie nad nimi tu rozwodzil, prawdziwe wyniki moga sie skrajnie roznic na korzysc lub na niekorzysc, ale i tak najprawdopodobniej beda to liczby liczone w latach. Jakie straty dla gospodarki i tym samym dla nas wszystkich z tego wynikaja chyba nie musze juz tlumaczyc. ========== Dlaczego Bóg nigdy nie dostał doktoratu? Miał tylko jedną większą publikację. Była napisana po hebrajsku, nie po angielsku. Nie miała odnośników. Nie została nawet opublikowana w magazynie naukowym. Są pewne wątpliwości co do tego czy sam ją napisał. To może być prawda, że stworzył świat, ale co zrobił od tamtej pory? Społeczeństwo naukowe miało trudności w odtworzeniu jego doświadczenia. Niezgodnie z prawem wykonywał doświadczenia nie tylko na zwierzętach, ale i na ludziach. Gdy jeden z eksperymentów źle poszedł, usiłował to zatuszować przez utopienie przedmiotu doświadczenia. Rzadko przychodził na zajęcia, a tylko mówił studentom, żeby poczytali książkę. Niektórzy mówią, że kazał swojemu synowi wykładać na lekcjach. Wydalił swoich dwóch pierwszych studentów. Chociaż było tylko dziesięć wymagań, większość ze studentów oblewała na testach. Jego godziny urzędowania były rzadkie i zwykle odbywały się na szczytach gór. ======== Dziedziczenie cech nabytych? Rzecz dzieje się na posiedzeniu Akademii Nauk ZSRR. Trofim Łysenko, główny ideolog "nowej komunistycznej genetyki" i zwolennik lamarkowskiej teorii o dziedziczeniu cech nabytych wygłasza referat. Lew Landau, wybitny fizyk, pyta: - Twierdzi pan, że gdybyśmy obcięli krowie uszy, a potem obcięli uszy jej potomstwu - itd. przez wiele pokoleń, to wcześniej czy później zaczęłyby przychodzić na świat krowy bez uszu? - Z całą pewnością - odpowiada Łysenko. - A jak wyjaśni pan fakt, że wciąż przychodzą na świat dziewice? ============= Najlepszym dowodem na istnienie w kosmosie istot rozumnych jest to, że żadna z nich nie nawiązała z nami kontaktu. =========== Prokurator przesluchuje helikopter Mi8: Silnik, czy to Ty nawaliles? Absolutnie. Wirnik, moze to Twoja sprawka? W zadnym wypadku. Paliwo, czy to Twoja wina? Skadze, przeciez mnie tam w ogole nie bylo. ======== Kogo wyslac do Brukseli w zastepstwie Millera? Malysza, jemu nikt nie podskoczy. Chociaz moze jednak nie, Malysz jest dobry w skakaniu, w podskakiwaniu to Gabriel Janowski. ======== > Prezydent Kwa?niewski mówi do premiera Millera: > - Leszku, poparcie mi o 2% spad3o.. a ci? > - mi 8 > A Jakubowska: Mi tez ========== > Pierwszego dnia szkoly, przed rozpoczeciem lekcji, nauczycielka > przedstawia nowego ucznia amerykanskiej klasie: > - To jest Sakiro Suzuki z Japonii > Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mowi: > - Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historia. Kto mi powie czyje to sa > slowa: "Dajcie mi wolnosc albo smierc"? > W klasie cisza jak makiem zasial, tylko Suzuki podnosi reke i mowi: > - Patrick Henry 1775 w Filadelfii. > - Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedzial: "Panstwo to ludzie, ludzie nie > powinni wiec ginac"? > Znowu wstaje Suzuki: > - Abraham Lincoln 1863 w Waszyngtonie. > Nauczycielka spoglada na uczniow z wyrzutem i mowi: > - Wstydzcie sie. Suzuki jest japonczykiem i zna amerykanska historie lepiej > od Was! > W klasie zapadla cisza i nagle slychac czyjs glosny szept: > - Pocaluj mnie w dupe pieprzony Japonczyku!!! > - Kto to powiedzial? - krzyknela nauczycielka na co Suzuki podniosl reke i > bez czekania wyrecytowal: > - General McArthur 1942 w Guadalcanal oraz Lee Iacocca 1982 na walnym > zgromadzeniu w Chryslerze. > W klasie zrobilo sie jeszcze ciszej i tylko dalo sie uslyszec cichy szept: > - Rzygac mi sie chce... > -Kto to byl? - wrzasnela nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedzial: > - George Bush senior do japonskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu. > Jeden z naprawde juz wkurzonych uczniow wstal i powiedzial kwasno: > - Obciagnij mi druta!!! > Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem: > - To juz koniec. Kto tym razem??? > - Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Bialym > Domu - odparl Suzuki bez drgnienia oka... > Na to inny uczen wstal i krzyknal: > - Suzuki to kupa gowna!!! > Na co Suzuki: > - Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku > Klasa juz calkowicie popada w histerie, nauczycielka mdleje, gdy otwieraja > sie drzwi i wchodzi dyrektor i mowi: > - Ku*wa, takiego burdelu to ja jeszcze nie widzialem... > Suzuki: > - Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budzetowej w Warszawie w 2003 roku... ================ Dano kawalek siatki inzynierowi, fizykowi i matematykowi, i poproszono, zeby za pomoca tej siatki ogrodzili jak najwiekszy kawalek terenu. Inzynier wytyczyl schludny kwadrat, fizyk - idealne kolo, a matematyk byle jak te siatke porozstawial, wszedl do srodka i zadeklarowal, ze jest na zewnatrz... Trzech mezczyzn obserwuje dom. W pewnym momencie do domu wchodza dwie osoby. Za pól godziny wychodza trzy. Biolog mówi: Rozmnozyli sie. Fizyk: Nie, to blad pomiaru. Matematyk: Jak do srodka wejdzie jeszcze jedna to dom bedzie pusty... Matematyk i fizyk dostali po desce z dwoma wbitymi gwozdziami tak, ze jeden jest wbity do konca a drugi troche wystaje. Poproszono ich by je wyciagneli. Fizyk zadumal sie, zastosowal dzwignie i juz pierwszego gwozdzia nie ma, z drugim tez jakos sie wymeczyl. Matematyk spojrzawszy na deske po chwili zadumy stwierdzil: - Hmm... przypadek z gwozdziem wbitym do konca jest ciekawszy. I zajal sie tym przypadkiem... Po dlugich meczarniach udalo mu sie wyciagnac gwózdz wbity do konca, zostal wiec ten niedobity. Patrzy... mysli... - Hmm... a ten przypadek mozemy sprowadzic do rozwiazywanego uprzednio problemu. I wbil gwózdz do konca... Rozmawiaja dwaj profesorowie matematyki: - Dasz mi swój nr telefonu? - No pewnie. Trzecia cyfra jest trzykrotnoscia pierwszej. Czwarta i szósta sa takie same. Druga jest wieksza o jeden od piatej. Suma szesciu cyfr to 23, a iloczyn 2160. - W porzadku, zapisalem - 256 343. - Zgadza sie. Nie zapomnisz? - Skadze. To kwadrat 16 i szescian 7. Zamknieto malpe, fizyka i matematyka w trzech oddzielnych pomieszczeniach z puszka jedzenia. Po miesiacu przychodzimy zobaczyc jak sobie poradzili. Zagladamy do malpy - sciany poobijane, puszka zmaltretowana, rozwalona i wyjedzona - malpa wesolo sie szczerzy:) Zagladamy do fizyka - sciany zapisane wzorami, wykresami, jakimis trajektoriami itp... na scianie jeden slad po uderzeniu, a puszka precyzyjnie otwarta - fizyk sie szczerzy:)... Zagladamy do matematyka... Puszka nietknieta a przed puszka martwy matematyk. Na scianie tylko jeden napis - Dany mamy walec... Al Capone (czy jakas inna bestyja) porwal fizyka, inzyniera i chemika. Wtracono ich wszystkich do piwnicy; Al mówi: - W niedziele sa wyscigi konne. Stawiam wszystko na jednego konia - i on musi dobiec pierwszy. Jak to zrobicie wasza sprawa, macie 24 godziny. Minela doba, przyszlo do prezentacji wyników. Inzynier kladzie na stól plany ostróg, które przy kazdym uderzeniu w konskie boki daja iskre elektryczna; chemik wyciaga karteczki ze wzorem rewelacyjnego, niewykrywalnego dopingu; a fizyk... wyciaga z kieszeni kawalek kredy, podchodzi do sciany i zaczyna: - Rozwazmy konia o ksztalcie kuli, poruszajacego sie ruchem harmonicznym... Matematyk i Inzynier byli na wykladzie u Fizyka. Temat byl zwiazany z teoria Kulza-Kleina odnoszaca sie do procesów fizycznych, które wystepuja w przestrzeniach 9-cio, 12-to i wiecej wymiarowych. Matematyk siedzi i delektuje sie wykladem w sposób widoczny golym okiem, podczas gdy Inzynier marszczy brwi i wyglada na wielce zaklopotanego. Pod koniec wykladu Inzynier ma juz potworny ból glowy. Na zakonczenie Matematyk komentuje wyklad jako niezwykle ciekawy. Inzynier zapytuje go: - W jaki sposób zrozumiale?, o czym on mówil? Matematyk: - Po prostu wyobrazalem sobie to. Inzynier: - Jak mozna sobie cos wyobrazic, co wystepuje w 9-cio wymiarowej przestrzeni? Matematyk: - Po prostu najpierw wyobrazam to sobie w N-wymiarowej przestrzeni a potem zakladam, ze N=9. Profesor matematyki nie mógl znalezc pracy, wszedzie mówili, ze nie stac ich na tak wybitna osobistosc. No to sie wkurzyl i zdesperowany poszedl do urzedu pracy, powiedzial, ze skonczyl zawodówke i szuka pracy jako hydraulik. Udalo sie, dostal prace. Za jakis czas ktos madry wymyslil, ze zeby byc hydraulikiem, to trzeba miec mature, no i wyslali cala brygade, w której pracowal profesorek na wieczorowe kursy z matematyki. Na pierwszych zajeciach nauczyciel wzial profesorka do tablicy i pyta, jaki jest wzór na pole kola. Profesorek na to, ze nie wie, ale zaraz sobie wyprowadzi. No i zaczyna, pól tablicy zabazgral wzorami i cos mu nie wychodzi. Nagle slyszy szept z pierwszej lawki: "Zmien granice calkowania..." - Czy przez kazde trzy, dowolnie polozone w przestrzeni punkty mozna poprowadzic prosta? - TAK - ale jest jeden warunek! Prosta musi byc odpowiednio gruba... > W domu spokojnej starosci mloda pielegniarka konwersuje z jednym z >pensjonariuszy: > - A ilez to pan ma lat, panie Zygmuncie? > - O, siostrzyczko, juz osiemdziesiaty drugi rok mi idzie! > - Az tyle? - dziwi sie siostra - Nie dalabym panu! > - A i ja nie smialbym prosic... - odpowiada skromnie pacjent. > > * * * > > Policjant wrócil pózno do domu i zastal zone sama w lózku, posciel >rozmemłana, a zona jakos dziwnie rozochocona. > - Twój kochanek tu byl? Gdzie sie schowal? Pod lózkiem? - pyta i > zaglada >pod lózko. - Nie, pod lózkiem go nie ma. W kuchni? > Zaglada do kuchni. > - W kuchni go nie ma. W szafie? > Z szafy wychyla sie reka z banknotem 200 zl. Policjant dyskretnym > ruchem >oglada sie i bierze banknot. > - W szafie tez go nie ma. To gdzie sie schowal? > > * * * > > Dwóch Żydów zwiedza Watykan, podziwiają przepych i bogactwo. > Jeden mówi: > - Popatrz, a zaczynali od stajenki.. > > * * * > > - Czym się różni polityk od muchy?? > - Niczym, i jedno i drugie można zniszczyć za pomocą gazety... > > * * * > > - Wiesz, tak sobie myślę, że mój mąż to nie umarł z pijaństwa. > - A niby od czego? Przecież chlał codziennie. > - To te kliny go tak rozsadziły. > > * * * > > - Co należy pokazać blondynce po dwoch latach bezwypadkowej jazdy >samochodem? > - Jak się wrzuca drugi bieg... > > * * * > > - Dlaczego mężczyźni wolą elektryczne kosiarki od spalinowych? > - Bo po kablu zawsze można trafić do domu... > > * * * > > - Co wspólnego mają okulary przeciwsłoneczne i kobiety? > - Jedno i drugie jest bezużyteczne dopóki nie rozsuniesz nóżek... > & gt; * * * > > Spotyka się dwóch Argentyńczyków na ulicy. > - Się masz? Co słychać? > - W porządku, jak zwykle. Wiesz, ostatnio posuwałem jedną panienkę. > Byłem >w tym taki dobry, że Chrystus z krucyfiksu nad moim łóżkiem oderwał >ręce od >krzyża i zaczął mi bić brawo... > - To jeszcze nic. Ja mam nad łóżkiem "Ostatnią wieczerzę"... > - I co, też ci bili brawo? > - Nie, zrobili falę! ====================== The Guys' Rules We always hear "the rules" from the female side. Now here are the rules from the male side. Please note... these are all numbered "1" ON PURPOSE! 1. Learn to work the toilet seat. You're a big girl. If it's up, put it down. We need it up, you need it down. You don't hear us complaining about you leaving it down. 1. Sunday sports. It's like the full moon or the changing of the tides. Let it be. 1. Shopping is NOT a sport. And no, we are never going to think of it that way. 1. Crying is blackmail. 1. Ask for what you want. Let us be clear on this one: Subtle hints do not work! Strong hints do not work! Obvious hints do not work! Just say it! 1. Yes and No are perfectly acceptable answers to almost every question. 1. Come to us with a problem only if you want help solving it. That's what we do. Sympathy is what your girlfriends are for. 1. Anything we said 6 months ago is inadmissible in an argument. In fact, all comments become null and void after 7 days. 1. If you think you're fat, you probably are. Don't ask us. 1. If something we said can be interpreted two ways and one of the ways makes you sad or angry, we meant the other one. 1. You can either ask us to do something or tell us how you want it done. Not both. If you already know best how to do it, just do it yourself. 1. Whenever possible, please say whatever you have to say during commercials. 1. Christopher Columbus did not need directions and neither do we. 1. ALL men see in only 16 colors, like Windows default settings. Peach, for example, is a fruit, not a color. Pumpkin is also a fruit. We have no idea what mauve is. 1. If it itches, it will be scratched. We do that. 1. If we ask what is wrong and you say "nothing," we will act like nothing's wrong. We know you are lying, but it is just not worth the hassle. 1. If you ask a question you don't want an answer to, expect an answer you don't want to hear. 1. When we have to go somewhere, absolutely anything you wear is fine... Really. 1. Don't ask us what we're thinking about unless you are prepared to discuss such topics as baseball, the shotgun formation, or monster trucks. 1. You have enough clothes. 1. You have too many shoes. 1. I am in shape. Round is a shape. Thank you for reading this. Yes, I know, I have to sleep on the couch tonight, but did you know men really don't mind that? It's like camping. Pass this to as many men as you can - to give them a laugh. Pass this to as many women as you can - to give them a bigger laugh! ========== > > Malutki, biały facet wchodzi do windy. Jest już tam taki wielki > > Murzyn. Kiedy winda rusza, Murzyn mówi: - 2 metry wzrostu, 200 kg > > wagi, 30 cm penis, 2 kg lewe jądro, 2 kg > prawe > > jądro. Turner Brown. > > Malutki facet mdleje. Murzyn podnosi go z podłogi, cuci > > uderzeniami w twarz, potrząsa nim i pyta: - Kurcze, facet, coś > > nie tak? Malutki, biały człowieczek odpowiada: - Przepraszam > > pana, ale proszę powtórzyć, co pan mówił... Murzyn patrzy z góry na > > człowieczka i mówi: - 2 metry wzrostu, 200 kg wagi, 30 cm penis, 2 kg > > lewe jądro, 2 kg > prawe > > jądro. Nazywam się Turner Brown. > > Malutki, biały człowiek mówi: > > - Dzięki Bogu, myślałem, że pan mówi "turn around". > > > > > > > > > > Rozbił się okręt. Na bezludnej wyspie wylądowało 50 facetów i 1 > kobieta. > > Po miesiącu kobieta mówi: > > - Dosyć tych świństw! - i popełniła samobójstwo. > > Po trzydziestu dniach zebrali się faceci i zadecydowali: > > - Dosyć tych świństw! Trzeba ją pochować. > > Mija następne 30 dni. Faceci podejmują decyzje: > > - Dosyć tych świństw! Wykopujemy ją z powrotem. > > > > > > > > > > > > Robert Korzeniowski zauważył w sklepie nowa markę prezerwatyw > > "Kondomy olimpijskie". Zaintrygowany, postanowił je kupić. Po > > powrocie > do > > domu powiadamia żonę o zakupie. > > - "Kondomy olimpijskie"? I czym różnia się od zwykłych? - pyta > połowica. > > - Sa w trzech kolorach: złotym, srebrnym i brazowym. Jak medale > > olimpijskie.- I jaki kolor założysz dzis w nocy? - Złoty, > > naturalnie - oswiadcza dumnie Korzeniowski - Naprawdę? A nie > > mógłbys założyć srebrnego? Przynajmniej raz > doszedłbys > > jako drugi... > > > > > > > > Przez pustynie zasuwa kangur. Zatrzymuje sie. > > Z torby wysuwa sie glowa pingwina. > > Pingwin rozglada sie i puszcza pawia. > > W tym samym czasie na biegunie polnocnym maly kangur tupie z > > zimna i > > cedzi: > > - Pierdolona wymiana studentow! > > > > > > > > > > Syn rozwiazuje krzyzowke i przy jednym z hasel prosi ojca o > > pomoc: - Tato, szpara u kobiety na 'P'? - Poziomo czy pionowo? - > > Poziomo... - To bedzie 'pysk' > > > > > > > > W tajdze syberyjskiej na sprawdzianie spotkały się trzy wywiady: > > amerykański, brytyjski i radziecki. By wyłonić najlepszy wywiad > postawiono > > im zadanie - przyprowadzić wielbłąda. Wszystkie trzy grupy > > rozeszły się > w > > różne strony. Po godzinie powraca wywiad amerykański i prowadzi > wielbłąda. > > Poczekali ok. półtorej godziny, patrzą i widzą, że wraca wywiad > brytyjski, > > który też prowadzi wielbłąda. Oba wywiady czekają na trzecią > > grupę. > Mija > > godzina, druga, czwarta... słońce zaczyna zachodzić, szaro na > > dworze. Patrzą i widzą wracający wywiad radziecki, który prowadzi > > słonia. > Przyglądają > > się bliżej i widzą, że ten słoń strasznie poobijany, pazury > > powyrywane, > ogon i > > uszy ponadcinane, oczy podbite... Zdziwieni wielce krzyczą do > > Rosjan: - Mieliście przyprowadzić wielbłąda!? A słoń na to: - Jak > > Boga kocham... Jestem wielbłąd! > > > > > > > Grupa rosyjskich turystów przyjeżdża do Anglii . > > >> Gdy maja wyruszyć zwiedzać miasto przewodnik ich uprzedza: > > > - Bądzcie ostrożni w żadnym wypadku nie oddzielajcie się > > od > grupy. Tutaj wszędzie sutenerzy stoją. No jeśli się > > zgubicie > szukajcie rosyjskiego konsulatu > > No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktoś musi się > > > zgubic..do takiego właśnie zgubionego podchodzi jakiś > > mężczyzna > > > > - Do you want a white woman? > > > - No, no! - krzyczy mezczyzna > > > - Do you want a black woman? > > > - No! > > > - Do you want a man?! > > > - No!!! > > > - Do you want an animal?!! > > > - NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL! > > > - Possible, but very expensive.. . > > > > > > > > Podczas przerwy w teatrze pan Kowalski poszedł do toalety. > > - Wspaniala sztuka, prawda? - odzywa się stojacy obok facet. - > > Proszę mi nie zagladac do pisuaru! > > > > > > > > Trzech facetów rozmawia o tym, jakie pochwy mają ich żony. > > Porównują je > do miast. Pierwszy mówi, że jego żona ma jak Paryż. Dlatego, że taka > jest wspaniała, tętniąca życiem. Drugi mówi, że jak Londyn. Zawsze taka > mokra, troszkę tajemnicza. A trzeci, że jego żony jest jak... Bydgoszcz! > > - "Dlaczego?!" - Pytają tamci. > > A on na to: > > - "Dziura... po prostu dziura!" > > > > > > > > > > > > Facet wchodzi do knajpy i widzi swojego kumpla, który siedzi przy > > barze > mocno przygnębiony. Podchodzi więc do niego i pyta, w czym rzecz. > > - Pamiętasz tę śliczną dziewczynę ode mnie z pracy, z którą > > chciałem > się > umówić, ale nie mogłem nawet do niej podejść, bo za > > każdym razem, kiedy ją widziałem, to mi stawał? > > - No pamiętam. > > - W końcu zebrałem się na odwagę i poprosiłem, żeby się ze mna > > umówiła. > I ona się zgodziła. > > - Super! To kiedy randka? > > - Byliśmy umówieni dziś wieczorem. Ale bałem się, że znów mi > > stanie. > Więc przykleiłem go sobie plastrem do nogi, żeby w razie czego nie > było widać. > > - No i dobrze! Gdzie problem? > > - Poszedłem do niej, zadzwoniłem, a ona otworzyła w takiej > > cieniutkiej, > przezroczystej sukience... > > - No i...?! > > - Kopnąłem ją w twarz. > > > > > > > > Przychodzi blondynka - nastolatka do mamy i mowi: > > - Mamo, czy to prawda, że dzieci rodząc się wychodzą z tego > > samego > miejsca, w które chłopcy wkładają nam członki? Matka zadowolona, że nie > musi poruszać tego tematu sama mówi: > > - Tak córeczko, tak. > > Na to blondynka: > > - A czy przy porodzie nie powybija mi zębów? > > > > > > > > Na budowie słychać okrzyk: > > - Franek, podaj kurwa tę cegłę! > > Przechodzący ksiądz zwraca uwagę: > > - Może tak delikatniej... > > - Dobra - Franek, podaj kurwa cegiełkę! >>>>> Dwaj znudzeni krupierzy siedzieli przy stole z ruletka, gdy do kasyna >>>>> weszla bardzo atrakcyjna blondynka. Podeszla do stolu i zadeklarowala >>>>> zaklad na 20 tys. dolarów na konkretną liczbe. >>>>> Zaraz potem dodala: >>>>> - Mam nadzieje, ze to wam nie bedzie przeszkadzać, ale naprawde >szcześliwe >>>>> zaklady obstawiam kompletnie nago. >>>>> Po czym zrzucila z siebie suknie, bielizne i buty, i rozkrecila talerz >>>>> ruletki z okrzykiem: >>>>> - Mamusia potrzebuje pieniazki na nowe ubranko! >>>>> Chwile pózniej juz wykrzykiwala: >>>>> Podskakiwala przy tym jak mala dziewczynka i obejmowala każdego z >>>>> krupierów. Zaraz potem zebrala wszystkie pieniądze i swoje rzeczy, i >>>>> predko >>>>> opuscila kasyno. Krupierzy nieco zaklopotani popatrzyli na siebie, po >czym >>>>> jeden z nich zapytal drugiego: >>>>> - Ty, a co ona wlaściwie obstawiala? >>>>> - Nie mam pojecia, myslalem, ze Ty to sprawdzasz! -odparl tamten. >>>>> >>>>> >>>>> Moral: >>>>> Nie wszystkie blondynki sa glupie, ale wszyscy faceci są tylko >>>>> facetami... >>>>> MEZCZYZNA W DOMU... Pierwszy dzien w domu Nowy mezczyzna w domu to radosc dla kobiety, ale i nowe obowiazki. Nie mozna zapominac o tym, ze czesto nie znamy rodowodu, ani nawet poprzedniej wlascicielki naszego nowego pupila. Nie wiemy, jak byl traktowany i jakie ma nawyki. Na wszelki wypadek nie nalezy wykonywac zbyt gwaltownych ruchow, lepiej tez unikac podnoszenia glosu, bo moze sie skulic, schowac za szafe i trzeba bedzie wlaczyc odkurzacz zeby go wyploszyc. Dlatego juz od progu przemawiamy do niego lagodnym, acz stanowczym glosem. Ukladamy na kanapie, glaszczemy po glowie (ostroznie, bo moze nieprzyzwyczajony) i pozwalamy mu zatrzymac paletko, by czul zapach z poprzedniego domu. Pierwsza noc jest zazwyczaj najtrudniejsza, poniewaz moze pochlipywac i piszczec, ale musimy wykazac sie konsekwencja i nie brac go od razu do swojego lozka, zeby sie nie przyzwyczail. Zle nawyki Juz po kilku dniach pobytu nowego mezczyzny w domu orientujemy sie pobieznie, jakie ma nawyki. Najczesciej przywiazuje sie do miejsca,na ktorym spedzil pierwsza noc, czyli kanapy i tam zalega w pozycji horyzontalnej. Czesto z pilotem od telewizora w dloni. Czasem z gazeta, sporadycznie z ksiazka. Poniewaz malo mowi, mogloby sie wydawac, ze mysli, ale najczesciej okazuje sie, ze to tylko zludzenie. Gdy czuje glod, opuszcza legowisko i buszuje po kuchni. Wtedy najlepiej byc w domu i szybko zrobic mu cos do jedzenia. W przeciwnym razie w kuchni zastaniemy wypietrzone grzbiety brudnych naczyn, pod stopami lepkie substancje, a wszystko posypane zgrzytajacym cukrem i okruszkami chleba. W lodowce natomiast puste kartony po mleku. W zadnym wypadku nie wolno wtedy bic mezczyzny. Bo ucieknie. Karmienie Karmienie mezczyzny zwykle nie jest zbyt skomplikowane i nawet srednio zdolna kulinarnie kobieta udzwignie ten ciezar, w niektorych przypadkach rowniez i zwiazane z tym koszty. Nie nalezy sie tez stresowac opinia mezczyzny na temat smaku podawanych dan, bo i tak zadna z nas nie potrafi gotowac tak, jak jego mamusia. Podajemy zatem cokolwiek, byle bylo cieple, poniewaz on i tak nie oderwie oczu od gazety lub telewizora. Podobno znane sa przypadki ze udalo sie nauczy mezczyzne, zeby kanapki jadl nad talerzem i nie w lozku oraz nie podjadal z rondla, ani tez nie gryzl calego peta kielbasy jak barbarzynca, ale informacje te nie zostaly potwierdzone naukowo. Jedno jest pewne – mezczyzna lubi dostawac jesc regularnie i szybciej sie wtedy oswaja. Pielegnacja – ubieranie Pielegnacja mezczyzny wymaga wielu staran i nieustannego nadzoru. Nikt, kto jeszcze nie hodowal w domu mezczyzny, nie zdaje sobie sprawy, jaki obowiazek bierze na swoje barki zarowno w dni robocze jak i w swieta. Pierwszorzedna sprawa jest skompletowanie nowej garderoby. W przeciwnym wypadku mezczyzna nie porzuci rozciagnietego podkoszulka i wypchanego na kolanach dresu. No chyba, ze sie na nim rozpadna ze starosci. Potem juz tylko trzeba podsuwac mu rano gotowy zestaw do ubrania, prac,czyscic, prasowac, przyszywac guziki, zestawiac kolory i chwalic, ze swietnie wyglada. I bywa, ze jedynym znakiem uznania za pielegnacja mezczyzny jest odcisk obcej szminki na jego kolnierzyku. Pielegnacja - higiena Sa mezczyzni, ktorzy boja sie wody jak ognia, ale takich na szczescie mozna wyczuc na odleglosc. Pozostali uwielbiaja sie chlapac w lazience godzinami. Co za tym idzie, musisz zaakceptowac (bo jeszcze nikt nie wymyslil na to sposobu) permanentnie podniesiona deske, brudna wanne, zachlapania w promieniu 5 metrow, nie zakrecona paste, wode w mydelniczce i zdeptany na podlodze, twoj osobisty bialy reczniczek. W skrajnych przypadkach, dzieki wieloletnim wysilkom, mozna przyuczyc mezczyzne do obcinania paznokci u nog. Co prawda zrobi to na podloge, ale twoje lydki po spedzonej wspolnie nocy nie beda wygladaly jak po walce z bengalskim tygrysem. Pielegnacja - kosmetyki Zazwyczaj mezczyzni niechetnie uzywaja kosmetykow, ale pianke do golenia i dezodorant podbieraja z twojej polki, a do tego bezczelnie pyskuja, ze ma za bardzo kwiatowy zapach. Czesto ida dalej i podlaczaja sie rowniez do szamponu i odzywki, pasty i plynu do plukania ust. To jest irytujace, ale jeszcze nie naganne. Niepokoic sie trzeba, kiedy ubywa brokatowego pudru, szminki, a zwlaszcza kiedy zauwazasz, ze ktos chodzil w twojej koronkowej bieliznie... Zdrowie W przypadku mezczyzny nawet najlzejsze przeziebienie lub katar moga byc niebezpieczne i brzemienne w skutki. Nie dla niego oczywiscie, tylko dla nas. Wystarczy stan podgoraczkowy albo lekkie skaleczenie i mamy w domu rozhisteryzowana, konajaca ofiare, ktora wymaga od nas wysoko wyspecjalizowanej opieki medycznej i psychoterapii, oraz zapewnien, ze na pewno nie umrze. Nadludzkim wysilkiem woli i cierpliwosci musimy jakos przezyc te erupcje hipochondrii i wyzbyc sie jakichkolwiek zludzen, ze gdy my bedziemy umierac w malignie na zapalenie pluc, ktos poda nam szklanke wody. W sytuacji naszej choroby on przyjdzie i zapyta "a co dzisiaj mamy na obiad?". Ruch Oprocz waskiej grupy fascynatow czynnego wypoczynku, mezczyzna, tak jak kot, potrafi przyjemnie przezyc zycie, nie opuszczajac zamknietych pomieszczen. Nie liczac krotkiego dystansu "do" i "z" samochodu. Bedzie sie wil jak diabel pod kropidlem, gdy sprobujemy namowic go na spacer. Gotow jest wtedy nawet wziac sie za jakas prace domowa i lepiej nie stawac mu w tym na przeszkodzie. Ostatnia deska ratunku, zeby utrzymac jego i siebie w kondycji, jest sprowokowanie aktywnosci seksualnej. To nam rozwiaze kwestie jogi, aerobiku, gimnastyki artystycznej, hiperwentylacji i drenazu limfatycznego. Sposob domowy - tani i zdrowy. Mnozenie Ukoronowaniem wzorowej hodowli jest uzyskanie zdrowego potomstwa. Tu nie mozna popelnic czestego bledu czekajac, az mezczyzna sam sie rozmnozy, ani tez zywic nadziei, ze wzbogacenie hodowli o drugiego mezczyzne rozwiaze te palaca kwestie. Otoz nie rozwiaze, najwyzej sie pozagryzaja. A zatem pamietajmy, ze w rozmnazaniu mezczyzny musimy mu pomoc i odegrac w tym kluczowa role. Jedyne, co mezczyzna powinien samodzielnie mnozyc, to srodki na wychowanie potomstwa. Kontrola Kiedy nacieszymy sie juz naszym mezczyzna, a on oswoi sie z nami i zacznie ufnie jesc z reki, mozemy zaczac delikatnie wypuszczac go z domu. Najpierw tylko do pracy, potem do mamusi na obiad, a za dobre sprawowanie nawet na piwo z kolegami. Ale trzeba byc czujnym. Wprawdzie nie mozna go przykuc do kaloryfera, ani wszedzie mu towarzyszyc, ale od czego mamy komorki. Jak ma czyste sumienie i kocha, to sam sie melduje srednio co godzine, przynajmniej SMS-em. Martwic sie nalezy, gdy za dlugo "abonent jest czasowo niedostepny". Wtedy trzeba przykrocic smycz, bo byloby wielkim marnotrawstwem, gdyby naszego wypielegnowanego ulubienca uzywala jakas fladra. I to za nasze pieniadze. Tresura Predzej wielblada przeprowadzisz przez ucho igielne, niz nauczysz czegos mezczyzne. Tresura powinna odbywac sie w wieku szczeniecym i jesli zostala zaniedbana w rodzinnym gniezdzie, to nie mamy zadnych szans, zeby to zmienic. W wypadku braku elementarnych zasad dobrego wychowania, najlepiej po prostu zmienic egzemplarz na inny. Nie usypiac!!! Mozna przeciez oddac w dobre rece irytujacej nas od dawna kolezanki, zostawic w schronisku wysokogorskim, badz porzucic w lesie na parkingu. Czas wolny Mezczyzne nabywamy w przekonaniu, ze wypelni nam przyjemnosciami nasz czas wolny. I tu nastepuje duze rozczarowanie, gdyz okazuje sie, ze w zwiazku z posiadaniem mezczyzny nie mamy juz czasu wolnego. Raczej pozostaje nam zorganizowac jego czas wolny, zeby nie zgnusnial do reszty. Niektore optymistki odnajduja sie, ogladajac transmisje sportowe, lepiac samolociki, albo przekopujac ogrodek jego rodzicow. Pesymistki biora drugi etat, prace zlecone i robia blyskotliwe kariery. Posluszenstwo Mezczyzni nigdy nie sluchaja tego, co sie do nich mowi. Maja co prawda dwoje uszu, ale jedno z nich sluzy do wpuszczania naszych slow, drugie natomiast do natychmiastowego ich wypuszczania. Jesli czasem wydaje sie nam, ze sluchaja naszych wywodow w skupieniu na twarzy, to niechybnie boli ich brzuch, albo musza niezwlocznie udac sie do toalety. Dlatego proby obarczenia ich nawet pozornie prostymi obowiazkami, takimi jak zrobienie podstawowych zakupow, wyrzucenie smieci lub podlanie kwiatka podczas naszej nieobecnosci, nie maja najmniejszego sensu i powoduja w nas samych niepotrzebna irytacje. Sztuczki Jezeli trafil nam sie mezczyzna o wesolym i skorym do zabawy usposobieniu, mamy szanse nauczyc go paru sztuczek, ktore ulatwia nam nieco zycie. Na przyklad wracanie do domu na telefoniczne zawolanie, celnosc przy korzystaniu z toalety, umiejetnosc wrzucania brudnej bielizny do wnetrza pralki, aportowanie dobr materialnych, oraz uzywanie ze zrozumieniem slow - "prosze", "przepraszam" I "dziekuje". Ot, taka edukacyjna zabawa. Na efekty trzeba dlugo czekac, ale nie zaszkodzi sprobowac. Wlasny kat Bardzo wazne, zeby mezczyzna mial w domu swoje miejsce, gdzie moglby sie schowac i nie platac sie nam pod nogami. Najlepiej wlasny pokoj z biurkiem pelnym nietykalnych swietosci, ryczacym telewizorem nietykalnych legowiskiem, gdzie moglby drzemac, udajac, ze ciezko pracuje. Pamietajmy, ze nie wolno nam tam wchodzic bez potrzeby I bez pukania. Zreszta bylby to duzy szok dla naszego poczucia estetyki i porzadku. Wkraczamy tam tylko w ostatecznosci, kiedy zaczyna brzydko pachniec w mieszkaniu. Najlepiej w skafandrze do utylizacji radioaktywnych odpadow. Mezczyzna w lozku Nieuniknione, ze raczej predzej niz pozniej mezczyzna bedzie sie wpychal do naszego lozka. Wslizgnie sie od sciany, odepchnie lapami i zrzuci nas w nocy na podloge, a wczesniej sciagnie z nas koldre. Jesli jakims cudem nie damy sie zrzucic, uczepi sie nas jak osmiornica, przygniecie calym ciezarem i bedzie chrapal prosto do ucha. Wlasciwie nie ma na to sposobu, ale pewnym pocieszeniem jest fakt, ze mezczyzna wydziela bardzo duzo ciepla i mozna zaoszczedzic na ogrzewaniu w okresie jesienno - zimowym. Zabawki Mezczyzna najbardziej lubi bawic sie "w doktora". Niestety, jak we wszystkim, nie zna umiaru, a my nie zawsze mamy ochote mu w tym towarzyszyc, bo mamy swoja prace i potrzebe przespania chocby szesciu godzin na dobe. Dlatego tez, zeby sie nie nudzil, albo nie szukal innego towarzystwa, trzeba mu pozwolic bawic sie jego ulubionymi zabawkami. Nowym samochodem, motorem, kinem domowym, albo monumentalnym sprzetem grajacym, w najlepszym wypadku najnowsza komorka z internetem i wodotryskiem. Wa zne, zeby sie czyms zajal, a my w tym czasie bawimy sie w naprawiacza kranow, elektryka, stolarza,kucharke, zaopatrzeniowca...itd. itp. Sam w domu Zdarza sie tak, ze musimy pilnie wyjechac na pare dni i zostawic mezczyzne samego w domu. Wtedy zabezpieczamy, co tylko sie da. Kwiatki wynosimy do sasiadow, papugi do przyjaciolki, a oszczednosci do banku. Zostawiamy pelna lodowke i ogarniete mieszkanie, zeby mu bylo przyjemnie. Wracajac zastajemy kosmiczny balagan i pusta lodowke. Oddychamy z ulga, bo jesli byloby posprzatane, to znak, ze albo wcale nie spal w domu, albo ktos mu pomogl zacierac slady wiarolomstwa. :o) ELma > > Subject: I Fired My Secretary Today > > > Yesterday was my 40th birthday and I wasn't feeling too good that morning. > I went to breakfast knowing my wife would be pleasant and say, > "Happy Birthday!", and probably have a present for me. As it turned > out, she didn't even say good morning, let alone any Happy Birthday. I > thought, well, that's wives for you, the > children will remember. The children came in to breakfast and > didn't say a word. > So when I left for the office, I was feeling pretty low and > despondent.. As I walked into my office, my secretary Janet said, "Good > morning, > Boss. Happy Birthday". And I felt a little better that someone had > remembered. I worked until noon, then Janet knocked on my door and said > "You know, it's such a beautiful day outside, and it's your birthday, > let's go to lunch, just you and me." I said, "By George, that's the > greatest thing I've heard all day. > "Let's go!" We went to lunch. > We didn't go where we normally go; instead we went out to a > private little place. We had two martinis and enjoyed lunch > tremendously. On the way back to the office, she said, "You know, > it's such a beautiful day. We don't need to go back to the office, > do we?" > I said, "No, I guess not." > She said, "Let's go to my apartment." > After arriving at her apartment she said, "Boss, if you don't mind, I > think I'll go into the bedroom and slip into something more comfortable" > "Sure!" I excitedly replied. She went into the bedroom and, in about > six minutes, she came out carrying a huge birthday cake ----- followed > by my wife, children, and dozens of our friends, all singing Happy > Birthday. And I just sat there ---- on the couch ---- naked. > > > > >>>AUTENTYCZNE OGŁOSZENIA PARAFIALNE: > >>>1.Cala wspólnota dziękuje chórowi młodzieżowemu, który na okres > >>>wakacji zaprzestał swojej działalności. > >>> > >>>2. Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w > > ! >>przedsionku. > >>> > >>>3. Pan Kowalski został wyb rany na urząd kustosza naszego kościoła i >>>>zaakceptował ten wybór. Nie mogliśmy znaleĽć nikogo lepszego. > >>> > >>>4. W niedziele ksiądz rektor przewodniczył swej pożegnalnej mszy. Chór > >>>odśpiewał klaskajmy wszyscy w dłonie > >>> > >>>5. Z tablicy ogłoszeń: Dzisiejszy temat: Czy wiesz jak jest w piekle?. >>>>PrzyjdĽ i posłuchaj naszego organisty, > >>> >>>>6. Po południu w północnym i południowym końcu kościoła odbędą się > >>chrzty. > >>>Dzieci będą chrzczone z obu stron, > >>> > >>>7. W czwartek o 16.00 Wspólne lody. Panie dające mleko prosimy przyjść > >>>wcześniej. >>>> > >>>8. W środę spotkanie żeńskiego kręgu literackiego. Pani Kowalska > >>>zaśpiewa Połóż mnie do łóżeczka razem z wikarym, > >>> > >>>9. W podziemiu panie zrzuciły wszelkiego rodzaju ubrania. Można je > >>oglądać >>>>w każdy piątek po południu. > >>> >>>>10, ! W niedziele nasza grupa teatralna zaprezentuje "Hamleta". > >>>Jesteśmy zaproszeni do udziału w tej tragedii. > >>> > >>>11,Spotkanie grupy terapeutycznej pomagającej wzmocnić poczucie > >>>własnej wartości w środę wieczorem. Prosimy używać tylnych drzwi. >>>> > >>>12, We wtorek cotygodniowa katecheza, tym razem na temat: "Jezus > >>>chodzi > >>po >>>>wodzie". Temat katechezy w przyszłym > >>>tygodniu: "W poszukiwaniu Jezusa". > >>> > >>>13, -W każdą środę spotykają się młode mamy. Na te panie, które pragną > >>>do nich dołączyć, czekamy w zakrystii w czwartki wieczorem > ========== I was having trouble with my computer. So I called Harold the computer guy, to come over. Harold clicked a couple of buttons and solved the problem. He gave me a bill for a minimum service call. As he was walking away, I called after him, "So, what was wrong?" He replied, "It was an ID ten T error." I didn't want to appear stupid, but nonetheless inquired, "An 'ID ten T error'? What's that? Ya know, in case I need to fix it again?" The computer guy grinned, "Haven't you ever heard of an 'ID ten T Error'before?" "No," I replied. "Write it down," he said, "and I think you'll figure it out." So I wrote out . I D 1 0 T I used to like Harold. ========== CIEKAWA STATYSTYKA Jezeli daloby sie zmniejszyc Ziemie do rozmiarów wioski, która zamieszkuje dokladnie stu mieszkanców, zachowujac proporcje wszystkich ras, mieszkaloby tam mniej wiecej: 57 Azjatów 21 Europejczyków 14 osób z zachodniej pólkuli (poludniowej i pólnocnej) 8 Afrykanczyków 52 kobiety 48 mezczyzn 70 nie-bialych 30 bialych 70 niechrzescijan 30 chrzescijan 89 heteroseksualistów 11 homoseksualistów 6 osób posiadaloby 59% bogactwa calego swiata i wszystkie 6 byloby ze Stanów Zjednoczonych 80 osób zyloby ponizej standardu 70 osób nie umialoby czyta? 50 osób cierpialoby z powodu niedozywienia 1 osoba bylaby bliska smierci 1 osoba bylaby bliska narodzin 1 (tak, tylko jedna) mialaby wyzsze wyksztalcenie 1 osoba posiadalaby komputer Kiedy spojrzy sie na swiat z takiej perspektywy, potrzeba akceptacji, zrozumienia i edukacji staje sie bardzo wyrazna. Godne uwagi jest równiez, co nastepuje... Jezeli dzisiaj rano wstales/as z lózka raczej zdrowy niz chory... Masz wieksze szczescie niz milion ludzi, którzy nieprzezyja tego tygodnia. Jezeli nigdy nie doswiadczyles/as niebezpieczenstw wojny, samotnosci, wiezienia, tortur ani glodu, jestes w lepszym polozeniu, niz 500 milionów ludzi na swiecie. Jezeli mozesz chodzic do kosciola bez strachu, nie obawiajac sie aresztowania, tortur lub smierci, jestes szczesliwszy/a niz miliard ludzi na tym swiecie.Jezeli masz dach nad glowa, ubranie na grzbiecie, jedzenie w lodowce i masz gdzie spac, jestes bogatszy niz 75%ludzi. Jezeli masz pieniadze w banku i troche drobnych w portfelu, jestes wsród 8% swiatowych bogaczy. Jezeli twoi rodzice zyja i ciagle sa malzenstwem... jestes wyjatkowa rzadkoscia. Jezeli mozesz przeczytac ta wiadomosc, otrzymales podwójne blogoslawienstwo: ktos o tobie mysli, a co wiecej, jestes szczesliwszy nizdwa miliardy ludzi, które w ogóle nie umieja czytac. Oto wnioski: Pracuj, jakbys nie potrzebowal pieniedzy. Kochaj, jakby nikt cie nigdy nie zranil, Idz na piwo ze swoja paczka zawsze kiedy masz ochote, uprawiaj seks trzy razy dziennie :))), Tancz, jakby nikt nie patrzyl. zyj, jakby to bylo niebo na Ziemi. To jest Tydzien Przyjazni. - Wyslij to i rozjasnij czyjs dzien. Nic sie nie stanie, jezeli nie zdecydujesz sie wyslac tego listu do nikogo; jedyne, co moze sie zdarzyc, to to, ze ktos moze sie usmiechnac dzieki Tobie. Smiejcie sie zatem jak najczesciej :)))))))))))) ====== Bankomat Porównanie sposobu, w jaki mężczyzna i kobieta korzystają z bankomatu. On: 1.Podjechać 2.Włożyć kartę 3.Wprowadzić PIN 4.Wziać pieniądze, kartę i kwitek 5.Odjechać Ona: 1.Podjechać 2.Poprawić makijaż 3.Zgasić silnik 4.Wlożyć kluczyki do torebki 5.Wyjść z samochodu, bo za daleko zaparkowała 6.Znaleźć kartę w torebce 7.Włożyć kartę do bankomatu 8.Znaleźć w torebce karteczkę z zapisanym wcześniej PINem 9.Wprowadzić PIN 10.Postudiować instrukcję 11.Wcisnąć Cancel 12.Wprowadzić kod jeszcze raz, prawidłowo 13.Wziąć pieniądze 14.Wrócić do samochodu 15.Poprawić makijaż 16.Znaleźć kluczyki 17.Uruchomić silnik 18.Ruszyć 19.Zatrzymać się 20.Cofnąć 21.Wyjść z samochodu 22.Wrócić do bankomatu i zabrać kartę z kwitkiem (?#$%!?) 23.Z powrotem do samochodu 24.Włożyć kartę do portfela 25.Wlożyć kwitek do torebki (^&*%$#$) 26.Zanotować na karteczce ile się wzięło i ile zostało 27.Zwolnić trochę miejsca w torebce aby włożyć portfel do torebki 28.Poprawić makijaż 29.Wrzucić wsteczny bieg 30.Wrzucić jedynkę 31.Ruszyć 32.Przejechać 3km 33.Zwolnić ręczny ($#$^%!) No, chyba juz wszystko. ############# Po pracowitej nocy zmeczona Komarzyca wracala do domu. Marzyla tylko o >>jednym: Przysiąśc w spokoju i przetrawic krwistą kolacje, za którą >>musiala >>sie tyle nalatac. >>Pracowity Kornik ryl kolejne tunele i drązyl przez caly dzien.. Zlecen >>naplywalo mnóstwo, nie mial nawet chwili wytchnienia. Postanowil zrobic >>sobie przerwe na papierosa i wyszedl na zewnątrz. >> I wtedy sie spotkali. Kornik patrzyl na ponetne cialo Komarzycy, a ta, >>obrzucala zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne cialo. >> -Bzzz bzzz... - Szepnela Komarzyca >> -Bezy bezy -odparl Kornik. >> To byla milośc od pierwszego bzykniecia. Kochali sie jak szaleni, nie >>przejmując sie niczym. Plotka z szybkością blyskawicy rozeszla sie po >>lące. >>I wtedy zaczely sie trudności. >> |wiat stanąl im naprzeciw. >> Postanowili zalegalizowac związek. Rodziny odwrócily sie od nich, a >>znajomi nie chcieli juz ich znac. Zostali wykleci odrzuceni od reszty >>spoleczenstwa. >> Niedlugo pózniej urodzilo sie dziecko... Potwór zrodzony z krwiopijcy >>Komarzycy i niestrudzonego drązyciela Kornika. >> Poczwara, przed którą wszyscy bedą uciekac. - Dziecko, które tylko >>rodzice bedą kochac.... >> Z kolyski swymi zlośliwymi oczkami spoglądal na rodziców..... >> Tak narodzil sie >> > KOMORNIK> How To Clean Your Toilet - The Fun Way Instructions on how to clean your toilet 1. Put both lids of the toilet up and add 1/8 cup of pet shampoo to the water in the bowl. 2. Pick up the cat and soothe him while you carry him towards the bathroom. 3. In one smooth movement, put the cat in the toilet and close both lids. You may need to stand on the lid. 4. The cat will self agitate and make ample suds. Never mind the noises that come from the toilet, the cat is actually enjoying this. 5. Flush the toilet three or four times. This provides a "power-wash" and rinse". 6. Have someone open the front door of your home. Be sure that there are no people between the bathroom and the front door. 7. Stand behind the toilet as far as you can, and quickly lift both lids. 8. The cat will rocket out of the toilet, streak through the bathroom, and run outside where he will dry himself off. 9. Both the commode and the cat will be sparkling clean. Sincerely, The Dog ====== - dzien dobry, tu centrum weryfikacji platnosci kartami kredytowymi banku .XY.. otrzymalismy informacje ze jest realizowana platnosc w ... (drugi koniec Polski) - prosze o weryfikacje. Klient: nie! jestem zupelnie gdzie indziej [sprawdzil - karty nie ma] rany! karta zostala mi skradziona! - czy zyczy pan sobie zablokowac karte? - tak oczywiscie - prosze o podanie pelnego numeru karty. - przykro mi nie pamietam - bez tego nie mozemy zablokowac karty, a kwota oczekujaca wlasnie na akceptacje jest bardzo wysoka. - to co ja mam teraz zrobic? - hmmm... wlasciwie nr karty nie jest niezbedny - musimy otrzymac od pana jakas informacje, ktora jednoznacznie potwierdzi, ze to wlasnie pana karta.... na pewno nie pamieta pan numeru? - nie... - ...hmmmm... a moze chociaz PIN pan pamieta? - tak. - prosze podac - xxxx - dziekuje. [piiip....piiip....piiip....piiip....] ===== świeżynka z joemonster: Idzie sobie prezes banku ulicą, nagle od mijanego żebraka słyszy: -Dzień dobry panie prezesie. -Ja pana znam? - pyta prezes zdziwiony. -no... owszem, pracowałem w pana banku, ale mnie pan zwolnił... prezes dał mu 100 zł i poszedł dalej. Po chwili kolejny mijany żebrak mówi mu dzień dobry. -Ja pana znam? - tak, pracowałem u pana, ale mnie pan zwolnił... Prezes dał mu 100 zł, idzie dalej. Widzi człowieka w opłakanym stanie, grzebiącego w śmieciach. Ten również mówi - Dzień dobry, panie prezesie -Co, pana też zwolniłem?? - dziwi się prezes -Nie, ja jeszcze u pana pracuję, ale mam przerwę na lunch... ======= Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch uweniretasytch nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie dengao solwa. Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na siwom mijsecu, ptzosałoe mgo? być w niaedziłe i w dszalym c?igu nie pwinono to sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu. Dzijee sie tak datgelo, ze nie czamyty wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu. ; ) ======= ekspert RM: - Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody "Bonaqua", i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii. telefon do RM: - Postuluję wyrzucenie z nazwy telewizji Polsat liter: pol. Bo to nie polskie. I co wtedy zostanie? Sat zostanie. I jak dodamy do tego skrót od anteny, zobaczymy całą prawdę Sat-an! ekspert na antenie RM: - Weźmy słowo "komputer". Wszystkie litery w tym słowie przyporządkujmy kolejnym liczbom w alfabecie, potem dodajmy je do siebie i pomnóżmy przez 6. Co otrzymamy? Otrzymamy 666.A więc i komputer i Internet to narzędzia diabła. telefon do RM: - Poszłam do księdza i żalę się, że już nie mam siły, bo piętnaście lat żyję pod jednym dachem z pijakiem, a ksiądz westchnął i powiedział: - Ty masz jednego pijaka, a ja mam ich całą parafię. o. Rydzyk: - Polska stała się terenem misyjnym dla pogan. Ich wysłannikami są prostytutki przy drogach. Siać... trzeba siać, siać, siać... telefon do RM: - Ja sobie taką modlitwę wymyśliłam sama. Mogę powiedzieć? - Prosimy... "Jak to dobrze, że jesteś, ojcze Rydzyku, jak to dobrze, że ciebie ta mama urodziła, niepokalana... ekspert RM: - To tylko ateiści szukają wszędzie spisków, że wszędzie jest spisek, węszą, że wszystko przez ten spisek. A my, katolicy, wiemy, że to nieprawda. Wiemy, że jest tylko jeden spisek, na czele którego stoi szatan. I on upodobał sobie atak na Polskę, bo Polska jest monarchią, bo mamy swoją królową, bo oddaliśmy się w niewolę Matce Bożej. ekspert RM: - Jest taka książka dla dzieci pod tytułem "Doktor Dolitle". To jest straszna książka i jeszcze na dodatek lektura. Ona równa zwierzęta z człowiekiem, czyli równa człowieka ze zwierzęciem. To jest doktryna masońska: świnia jest taka sama jak i ja. o. Rydzyk: - Trzeba pić zioła, bo to nie chemia. Ale jak się je pije na przykład o północy, stojąc na jednej nodze, to już wtedy zaczynasię okultyzm i diabeł. słuchacz RM: - Chciałem pozdrowić moją zmarłą siostrę. Żeby zawsze była zdrowa. o. Rydzyk: - Popatrzcie na te kobiety na ulicach. Tak chodzą i się ubierają, jak gdyby były prostytutkami. Popatrzcie, ile mamy w Polsce prostytutek. Ulice pełne prostytutek... na każdym kroku... ekspertka RM: - Telewizja i gry komputerowe mogą być przyczyną masturbacji,która będzie później przeszkadzała w tworzeniu więzi rodzinnych. Badania na całym świecie wskazują, że masturbacja jest główną przyczyną rozwodów na całym świecie. rozmowa na antenie RM: - Tu Radio Maryja, katolicki głos w twoim domu. Słuchamy, kto się do nas dodzwonił? - Tu... tu... Włodź...dź... dzi... mieeerz z No... oooo...weg...g...g... Sącz...cz...cza... - O widzę, że z Panem sobie nie porozmawiamy... modlitwy na antenie RM: - Słuchamy, Radio Maryja... w czyjej intencji modlitwa? - Ja bym chciała się pomodlić za wszystkich oszustów, kłamców i złodziei... no i za ojca dyrektora oczywiście. słuchaczka: - Pojechałam na pielgrzymkę na Węgry i widziałam, że księża, co byli z nami, kupowali w dużych ilościach winiaki... o. Jacek: - Mówi pani nie na temat dzisiejszej katechezy. rozmowa na antenie RM:- Jak to jest ojcze? Znajoma chodzila po domach i zbierala pieniądze na RM i wpadła do piwnicy głową w dół i teraz ma wstrząs mózgu i cała poraniona jest... - Może źle zbierała... Ojciec Rydzyk: Ja już nie mogę się na to wychowanie seksualne patrzeć. I popatrzcie, jak ono jest wprowadzane w Polsce. Rękami katolików jest wprowadzane. To jest normalny instruktaż. Dzieci się instruuje, jak robić samogwałt, jak sobie robić dobrze... bez Boga. telefon do RM: - Ojciec mówi o pornografii, a może zaczęlibyśmy jej zwalczanie od kościołów, od tych kobiet, które przystępują do komunii w spódniczkach tak krótkich, że im cały interes widać, a kapłan, zamiast to przez mikrofon zganić, to tylko się oblizuje Ojciec Rydzyk: - Byłem w Białymstoku i widziałem taki perfidny plakat. Taki wielki... niby był przeciwko AIDS. Pisało na nim: Wszyscy to robicie, ale róbcie to z głową - Jakież to wstrętne... wszyscy robicie, a przecież ja tego nie robię. Słuchacz: - W Oświęcimiu nigdy nie było komór gazowych. Ta propaganda głoszona jest przez lobby homoseksualistów amerykańskich. Ojciec Piotr: - Chyba przez lobby żydowskie. Słuchacz - A to nie na jedno wychodzi? Słuchaczka RM: - Idę sobie ulicą, patrzę, a tu takie szesnastoletnie ku... wkładają za wycieraczki samochodów ulotki agencji towarzyskich. Patrzę za chwilę, a jedną taką ulotkę wyciąga nasz ksiądz proboszcz. No to pytam się jego, po co mu ona. A ksiądz odpowiedział, że przyda się jako zakładka do książki. Już nie wiem, co o tym myśleć. Słuchaczka: - Słuchałam pana wypowiedzi i muszę przyznać, że była ona na bardzo niskim poziomie, wręcz na poziomie żenującym. Ojciec Rydzyk - Widzicie... to telefonował do Radia Maryja szatan, choć o niewieścim głosie. A jeśli to nie sam szatan dzwonił, to jego niewolnik o imieniu Urszula. Słuchaczka: - Papierosy, chłopcy, trochę alkoholu... no puszczam się i jestem szczęśliwa, i jest mi dobrze. Ojciec Piotr - Dziecko... czy ty wykręciłaś właściwy numer telefonu? Rozmowa na antenie RM: - Wy tak ciągle mówicie, że ona była zawsze dziewica. - Tak, proszę pana. - To ja jej strasznie współczuję Gość RM: - A co robisz, ojcze Jacku, gdy widzisz, teraz w lecie, piękną, skąpo ubraną dziewczynę? Ojciec Jacek - To rzeczywiście trudne pytanie, ale tylko trudne na oko. Bo ja wtedy natychmiast myślę o wielkości Stwórcy, który był w stanie coś tak doskonałego stworzyć. I jestem dla niego pełen wdzięczności Słuchaczka: - Ja mieszkam w żarach i poszłam zobaczyć ten Przystanek tego Owsiaka. To jest, proszę ojca, diabelstwo... mówię ojcu: diabelstwo. Tam piwo leje się strumieniami i wszyscy ze wszystkimi się... no nie wiem, jak to powiedzieć, żeby ojca nie obrazić... no, pieprzą się. o. Jacek: - No, teraz to dopiero pani obraziła i mnie, i Pana Boga. Trzeba było powiedzieć: uprawiają deprawację. Fragmenty bezpośredniej relacji z Przystanku Woodstock: Jest nas tu na Przystanku Jezus bardzo dużo... bardzo dużo katolickiej, pięknej, wspaniałej młodzieży. Rozglądam się i widzę coś około pięćset osób. A dookoła tłum... ze dwieście tysięcy młodych ludzi w rękach szatana. Widziałem dziewczyny, nagie dziewczyny z kartkami: "Oddam się za pięć złotych". Mój Boże... Jak one siebie cenią... za pięć złotych... To jest chyba jakaś gorsza kategoria ludzi. Tu są tysiące smutnej, bardzo smutnej młodzieży. I oni wszyscy się śmieją. Telefon do RM: - Od trzech miesięcy słucham wyłącznie Radia Maryja. Wyrzuciłem telewizor na śmietnik, a w radiu urwałem gałkę, tak aby nikt z rodziny nie mógł zmienić stacji i teraz jest tylko wasze radio u mnie w domu. I jestem naprawdę wolnym człowiekiem. Słuchacz: - Polaków to powinno się rozróżniać po nazwiskach. Np. Płotka, Kąkol, Krawiec, Hebel... od razu widać, że to prawdziwi Polacy z dziada pradziada... o. Jacek: - Tak, ma pan rację... Tylko z tym Heblem to ja bym dyskutował... Ekspert RM: - Muzyka techno w takim samym, a może nawet większym stopniu co narkotyki, uzależnia. Wywołuje bowiem w organizmie podobne reakcje chemiczne. Prowadzi też do rozwiązłości seksualnej. o. Rydzyk: - Każdy liberał jest durniem, a każdy dureń - liberałem. Słuchaczka: - Pół emerytury będę oddawać dla mojego ukochanego Radia Maryja. o. Jerzy: - To pięknie. A ile ma pani tej emerytury? O. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Podchodzi do mnie taka mała dziewczynka... no może miała z dziesięć lat i opowiada, że na początku wakacji przyszli do niej do domu koledzy i koleżanki i zaproponowali: założymy bandę. I założyli... podwórkowe kółko różańcowe. Takie wspaniałe dziecko... telefon do RM: - Od kilku lat postanowiłam walczyć z tymi wstrętnymi wulgaryzmami w języku polskim. Na przykład idę przez park i słyszę, jak młodzi ludzie - tacy po trzynaście, czternaście lat - co drugie słowo tylko kurwa i kurwa. No to podchodzę do nich i mówię: "Ja wam, gówniarze jedni, zaraz nogi z dupy powyrywam". I wie ksiądz, że to skutkuje... o. Rydzyk: - Jest takie przysłowie: "Jedno jabłko zjedz dziennie, a lekarz będzie z daleka od ciebie". Żydzi to jabłko zamienili na czosnek i teraz wszyscy porządni ludzie są z daleka od nich. Słuchaczka: - Skąd się w Polsce bierze ten antysemityzm? Ja jestem właśnie takiego pochodzenia... o. Jacek: - Współczujemy pani wszyscy... Transmisja mszy z udziałem ojca Rydzyka: - Ile tu dzieci koło mnie! A tu taka mała dziewczynka... Ile masz lat? No co, nie umiesz mówić? Ile masz lat? Nie powiesz księdzu? No, ile masz lat? Głupie jakieś to dziecko, czy co? Słuchacz: - Jak się do was dzwoni, to trzeba pochwalić Maryję zawsze dziewicę... prawda? o. Jerzy: - Tak jest przyjęte. Słuchacz: - Ale to przecież było dwa tysiące lat temu, to skąd wiadomo, że ona jest nadal dziewicą? o. Jerzy: - No... pan sobie musiał dzisiaj nieźle golnąć. Słuchacz: - Jedziemy właśnie z pielgrzymką rowerową dookoła Polski, a na koniec do Częstochowy i co pięć kilometrów stajemy i odmawiamy różaniec. o. Rydzyk: - To pięknie, tylko czy w ten sposób dojedziecie do Częstochowy w tym roku? Słuchacz: - Postanowiłem w następnych wyborach głosować na Platformę Obywatelską. o. Rydzyk: - No to pan cierpi na schizofrenię. Trzeba się przebadać, a ja pana na razie wyłączam. O. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Ludzie pokazują palcami, jakim ja samochodem jeżdżę. że mercedesem klasy S. A niby czym mam jeździć? Na krowie mam jeździć? Głupoty takie gadają... mogę na krowie, ale gdzie ja bym tę krowę trzymał w Radiu Maryja? Słuchaczka: - Ja już z nerwów to nie mogę słuchać tych głupot, które wy wygadujecie. Gdybym miała jakąś spluwę, to bym wam wszystkim w łeb wypaliła. o. Rydzyk: - No i widzicie państwo to komunistyczne miłosierdzie, które czasem do nas telefonuje, te esbeckie metody "w łeb bym wam wypaliła". Ech... sam czasem żałuję, że nie mam - jak to ta pani powiedziała? - że nie mam spluwy! Trzeba siać... Słuchacz: - Ja już pięć godzin do was dzwonię i dopiero teraz się dodzwoniłem. Chciałbym zaprotestować przeciwko temu, że wy tak bez przerwy na tych żydów nadajecie... o. Rydzyk: - No to niech pan sobie następne pięć godzin jeszcze do nas podzwoni. O. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - W Koszalinie podszedł do mnie taki jeden i prosi o pięćdziesiąt groszy, a ja musiałem nos zatykać i uciekać... taki był niemyty. Dlaczego oni się nie myją? Kochani, trzeba się myć i siać, siać, siać... bo tylko jak będziemy siać, to zgasimy płomień nienawiści. Ekspert RM: - Miłość do Boga można wyrażać w rozmaity sposób. Na przykład można postanowić sobie: dziś nie nażrę się czekolady jak świnia. Słuchaczka: - Ja się tego nie wstydzę. Mam siedemdziesiąt lat i wszystkim mówię, że jestem dzieckiem Radia Maryja i ojca Rydzyka. o. Jacek: - No, wie pani... To ostatnie stwierdzenie może być ryzykowne... o. Jerzy: - Ekonomia to jest coś takiego: mam w domu odkurzacz i muszę się zastanowić, czy odkurzać codziennie, czy też sprzedać ten odkurzacz i za te pieniądze wynająć sobie firmę, która będzie mi odkurzała. Słuchacz: - Wie ksiądz co? Ja myślałem, że my rozmawiamy poważnie, a ksiądz tu jakieś brednie opowiada. A ten odkurzacz to niech sobie ksiądz w dupę wsadzi. Szczęść Boże! O. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Jest taka gazeta "Fakty i Mity" i wszyscy tam pracujący przedtem pracowali w departamencie czwartym UB. A ten ksiądz, który porzucił kapłaństwo... Ja się modlę za niego i to nic nie daje, bo on jest coraz bardziej jakiś pokaleczony. Na niego to już nawet sierpa i młota szkoda używać... Młoda słuchaczka RM: - Odmawialiśmy koronkę do Najświętszego Serca, a do domu przyszedł pijany tatuś i zaczął kląć. Potem usnął... No to mamusia położyła na nim obrazek z Panem Jezusem. Od tego czasu już nigdy nie widziałam pijanego tatusia. o. Jacek: - Przestał pić? Młoda słuchaczka RM: - Nie wiem, bo w ogóle gdzieś zniknął. Słuchacz: - Wychowanie do życia w rodzinie. Ja wiem, co to jest... To jest wychowanie w polskich szkołach do życia w burdelach. Niech mi ksiądz nie przerywa. Ja mam osiemdziesiąt lat i już przed wojną bardzo często widziałem takie młode, zdeprawowane dziewczynki w burdelach we Lwowie. O. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Mam właśnie w ręku program SLD. Nie wiem, czy ja te ręce potem domyję... Dobranocka w RM: - Masz na imię Wojtuś? Jak pięknie i bardzo ładnie zaśpiewałeś piosenkę, więc mamy dla ciebie nagrodę. Mam w ręku kasetę o podwórkowych kółkach różańcowych. Chcesz taką kasetę? - Nie! Rozmowa na antenie RM: - Proszę powiedzieć słuchaczom, dlaczego zdecydował się pan kandydować w przyszłych wyborach do Sejmu. - Bo Polska jest sprzedawana i tylko Radio Maryja o tym głośno mówi. Jak będę posłem, to w każdym urzędzie, na ulicach i nawet w restauracjach będą wisieć głośniki nadające tylko audycję ojca dyrektora. Bo jak Polacy nie mają żadnych wartości, to niech chociaż mają wartości chrześcijańskie. Jestem też przeciwko eutanazji nienarodzonych dzieci. Słuchaczka: - Mąż sprzedał dosłownie wszystko z domu na wódkę. Ale jak chciał już sprzedać radio, na którym słucham Radia Maryja, to się zdenerwowałam. o. dyrektor: - Pani Agnieszka? Jak miło... Prosimy o pani świadectwo... Słuchaczka: - Trzeba siać, siać, siać, siać, siać... Siać... o. dyrektor: - Zamurowało panią z tym sianiem, czy co? Ojciec dyrektor w pogadance: - Pojawiły się billboardy reklamujące miesięcznik... tak zwany dla mężczyzn. A na nich była naga kobieta. Wyuzdana, wstrętna, brzydka. Idę i widzę tych wszystkich młodych mężczyzn, którym na jej widok ślina z gąb cieknie. Szatan, mówię wam, szatan. Słuchaczka: - Tadeusz? Dzień dobry. To ja - Maria... o. Rydzyk: - Dlaczego mi pani mówi po imieniu? Ja nie znam żadnej Marii... To znaczy jedną znam... ale ona by raczej do mnie nie zadzwoniła... ========== Historyjka z morałem! Byłem szczęśliwy. Byłem tak szczęśliwy jak tylko mógłbym to sobie wyobrazić. Z moją dziewczyną spotykałem się ponad rok i w końcu zdecydowaliśmy się wziąść ślub. Moi rodzice byli naprawdę zachwyceni i pomagali nam we wszystkich przygotowaniach do naszego wspólnego życia, przyjaciele cieszyli się razem ze mną a moja dziewczyna... była jak spełnieniem moich najśmielszych marzeń. Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju - dręczyła i spędzała sen z powiek... jej młodsza siostra. Moja przyszła szwagierka miała dwadzieścia lat, ubierała wyzywające obcisłe mini i króciutkie bluzeczki, eksponujące krągłości jej młodego, pięknego ciała. Często kiedy siedziałem na fotelu w salonie, niby przypadkiem schylała się po coś tak, że nawet nie przyglądając się, miałem przyjemny widok na jej majteczki. To nie mógł być przypadek, nie zachowywała się tak nigdy kiedy w pobliżu był ktoś jeszcze. Któregoś dnia siostrzyczka mojej dziewczyny zadzwoniła do mnie i poprosiła abym po drodze do domu wstąpił do nich rzucić okiem na ślubne zaproszenia. Kiedy przyjechałem była sama w domu. Podeszła do mnie tak blisko, że czułem słodki zapach jej perfum i wyszeptała, że wprawdzie wkrótce będę żonaty, ale ona pragnie mnie tak bardzo... i czuje, że nie potrafi tego uczucia pohamować... i nawet nie chce. Powiedziała, że chce się ze mną kochać, tylko ten jeden raz, zanim wezmę ślub z jej siostrą i przysięgnę jej miłość i wierność póki śmierć nas nie rozłączy. Byłem w szoku i nie mogłem wykrztusić z siebie nawet jednego słowa. Powiedziała "Idę do góry, do mojej sypialni. Jeśli chcesz, chodź do mnie i weź mnie, nie będę czekać długo" Stałem jak skamieniały i obserwowałem ją jak wchodziła po schodach kusząco poruszając biodrami. Kiedy była już na górze ściągnęła majteczki i rzuciła je w moją stronę. Stałem tak przez chwilę, po czym odwróciłem się i poszedłem do drzwi frontowych. Otworzyłem drzwi i wyszedłem z domu, prosto, w kierunku zaparkowanego przed domem samochodu. Mój przyszły teść stał przed domem - podszedł do mnie i ze łzami w oczach uściskał mówiąc "Jesteśmy tacy szczęśliwi, że przeszedłeś naszą małą próbę. Nie moglibyśmy marzyć o lepszym mężu dla naszej córeczki. Witaj w rodzinie!" A morał z tej historii... Zawsze trzymaj prezerwatywy w samochodzie. ========== WYCINEK Z GAZETY ŁÓDZKIEJ Akademik. Impreza. 11 pietro. Duuuzo alkoholu i trawy. Ubawione towarzystwo, wlasciwie to byla typowo samcza impreza, gdyz o zadnych niewiastach mowy nie bylo. Zreszta to ma akurat najmniejsze znaczenie. Tak wiec ubawione i rozluznione alkoholem towarzystwo postanowilo zrobia cos totalnie odjechanego. Znalezli wiec ochotnika (który sam sie zglosil!) i postanowili wyslac go na Marsa. I nie byloby w tym nic smiesznego, gdyby nie to, iz imprezowicze wpakowali delikwenta do pudla, podpisali je tekstem "MISJA NA MARSA" i ... wyrzucili przez okno. Z tego wlasnie, wyzej wspomnianego, 11 pietra. Historia z poczatku zabawna, zamienila sie w koszmar. Chlopak oczywiscie zginal na miejscu. Zaniepokojeni ludzie, widzac szczatki ciala w kaluzy krwi, zadzwonili na policje. Ta, powiazujac fakty i idac za glosami nadal odbywajacej sie imprezy, skierowala sie do odpowiedniego pokoju. I co zastali? Otoz drugie pudelko. Na którym widnial napis "MISJA RATUNKOWA". Gdy policjanci otworzyli pudelko i zapytali, co tu sie dzieje, uslyszeli: wlasnie mielismy zamiar wyslac misje ratunkowa. Bo stracilismy kontakt radiowy z poprzednikiem". A z pudelka wyszedl kolejny student... ========== NOWA ENCYKLOPEDIA alkohol - kosmetyk zażywany doustnie. Zażyty w odpowiedniej dawce powoduje zdecydowaną poprawę urody otoczenia zażywającego. apatia - stosunek do stosunku po stosunku bałagan - przestrzeń zaaranżowana alternatywnie ból głowy - szeroko stosowana przez kobiety metoda antykoncepcji ciąża - inaczej zemsta dyrygenta - nie chciała grać na flecie, to musi dźwigać bęben czat - program konwersacyjny, w którym 40-letni parchaty facio udaje 20-letnią sexy blondynkę dyplomata - ktoś, kto potrafi powiedzieć ci "spieprzaj", w takie sposób, że czujesz narastające podniecenie przed zbliżającą się podróżą goła baba - kobieta niespełna ubrania, kusząca swem powabem (jednem bądź wieloma) lub wręcz przeciwnie harcerz - dziecko ubrane jak kretyn, pod przywództwem kretyna ubranego jak dziecko internacjonalizm - miłość francuska polskiego anglisty z włoską germanistką na szwedzkiej amerykance w hiszpańskim hotelu idiota - osoba inteligentna w sposób alternatywny kłamstwo - najszczersza kobieca prawda kanibale - ludzie dobierający sobie przyjaciół według smaku Kac - suszenie po zalaniu monogamia - zrepresjonowana poligamia młotek - kinetyczno-pneumatyczny autopotęgator mocy z naprowadzaniem trzonkowym niepewność - dwóch facetów wchodzi do ubikacji, jeden rozpina rozporek, a drugi zaczyna malować usta nic - pół litra na dwóch nudziarz - człowiek, który mówi, gdy ja właśnie chcę mówić obrzydliwość - chcesz ucałować babcię na pożegnanie, a ona wysuwa język. Optymista - niedoinformowany pesymista praca grupowa - rodzaj pracy, który ułatwia zwalanie winy na inne osoby pesymista - optymista z bagażem doświadczeń prawda - przekonywująco powiedziane kłamstwo piękno - ulotne zjawisko mijające zwykle po wytrzeźwieniu ręka - kostno-mięśniowy wysięgnik żurawiowy, chwytny i mobilny we wszystkich płaszczyznach. Zastosowanie różnorodne. U samców w liczbie pojedynczej zastosowanie szersze. rozwód - słowo wywodzące się z łaciny. Oznacza wyrwanie genitali przez portfel. samochód - urządzenie mechaniczne służące do przemieszczania się w przestrzeni, a także jako wspomagacz samczy podczas okresu godowego. W rękach samic śmiertelna broń. sedes - siedzenie dla mających gówno do roboty sumienie - to ten cichy głosik, który szepce, że ktoś patrzy wrzask - rozdarcie zewnętrzne wsad dewizowy - zagraniczny klient polskiej prostytutki zamieszanie - dzień ojca w haremie zdziwienie - uprawiasz seks z kobietą w ciąży i coś chwyta Twojego penisa zaraz - robal powszechnie znany i powszechnie niewidoczny, jednoczenie określenie czynności, która nie znajdzie swego finału w czasie =============== REKTOR Przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem Jest silniejszy od lokomotywy Jest szybszy od pocisku Chodzi po wodzie Rozmawia z Bogiem PROREKTOR Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem Jest silniejszy od lokomotywy parowej Czasami dogania pocisk Chodzi po wodzie gdy morze jest spokojne Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie DZIEKAN Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa Potrafi strzelać z pistoletu Chodzi po wodzie na krytym basenie Czasami Bóg zwraca się do niego PRODZIEKAN Ledwo przeskakuje budkę portiera Przegrywa z lokomotyw± Czasami może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie Bardzo dobrze pływa Rozmawia ze zwierzętami PROFESOR Obija się o ściany próbuj±c przeskoczyć jakikolwiek budynek Może zostać przejechany przez lokomotywę Nie dostaje amunicji Pływa pieskiem Mówi do ścian DOKTOR Wbiega do budynków Rozpoznaje lokomotywę dwa na trzy razy Moczy się pistoletem na wodę Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratowniczej Bełkocze do siebie PANI Z DZIEKANATU Podnosi budynki i przechodzi pod nimi Zwala lokomotywę z torów Łapie pocisk zębami i go rozgryza Zamraża wodę jednym spojrzeniem... ...Jest Bogiem ================== +30 Polacy ¶pi± bez żadnego nakrycia. Amerykanie zakładaj± swetry. Mieszkańcy Miami wł±czaj± ogrzewanie. +10 Amerykanie trzęs± się z zimna. Włoskie samochody nie chc± zapalić. Możesz zobaczyć swój oddech. 0 Woda zamarza. Rosjanie id± popływać. Francuskie samochody nie chc± zapalić. —15 Twój kot chce spać z tob± pod jedn± kołdr±. Politycy zaczynaj± rozmawiać o bezdomnych. Niemieckie samochody nie chc± zapalić. Marzymy o wyprawie na południe. —30 Rosjanie zakładaj± podkoszulki. Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby samochód zacz±ł funkcjonować. Twój kot chce spać w twojej piżamie. —40 Politycy zaczynaj± co¶ robić z bezdomnymi. Możemy ze swojego oddechu budować domki iglo. Japońskie samochody nie chc± zapalić. Chcemy wyruszyć na południe. —50 Za zimno, żeby my¶leć. Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby kierowca zacz±ł funkcjonować. Rosjanie zamykaj± okno w łazience. —60 NiedĽwiedzie polarne ruszaj± na południe. Prawnicy wkładaj± ręce do swoich własnych kieszeni. ========== Dwóch turystów położyło się na hali w stroju naturystów i się opala. Niestety, w górach jest za blisko do słońca, więc sobie przyrodzenie poparzyli. Co tu robić? Wpadli na pomysł, że na oparzenia najlepsza serwatka. Wpadają do pierwszej z brzegu bacówki i durnują do drzwi. Otwarła im gaździna: - Gaździno! Nie mocie serwatki na handel? - Ano mom. - To sprzedajcie ze dwa garnuszki. Gaździna im przyniosła dwa garnuszki pewna, że spragnieni wypiją duszkiem na progu, a oni złapali te garnuszki i pobiegli za stodołę. Zaintrygowało to gaździnę, więc idzie ich podejrzeć. No, a oni powyciągali przyrodzenia na wierzch i moczą w tej serwatce i pochlapują. Gaździna chwilę zdziwiona postała i rzecze sama do siebie kręcąc głową: - Jak to wytryskuje, tom już nieraz widziala, ale jak oni to tankują, to nigdy! ========== Dwie siostry zakonne, Matematyka i Logika, przechadzaj± sie po parku blisko > > zakonu. Jest póLno i zaczyna sie ¶ciemniac. > > -SM: zauwazyla¶ tego mezczyzne, który nas ¶ledzi? Kto wie, czego chce od > nas. > > - SL: to logiczne chce nas zgwalcic. > > - SM: o Boze, o Boze, zbliza sie do nas dogoni nas za 5min i18". Co robimy? > > - SL: jedyne logiczne rozwi±zanie to przyspieszyc kroku. > > - SM: o Boze, o Boze, to nic nie dalo. > > - SL: Oczywi¶cie, logicznie rzecz bior±c on takze przyspieszyl. > > - SM: o Boze, o Boze, dystans sie zmniejszyl, dogoni nas za 1min i 44" > > - SL: jedyne logiczne rozwi±zanie, to sie rozdzielic: ty idL na prawo ja > na lewo. Logicznie rzecz bior±c, nie moze i¶c za obiema. > > Mezczyzna decyduje sie i¶c za siostr± Logika. > > Siostra Matematyka dociera do zakonu cala i zdrowa, ale bardzo > zaniepokojona o drug±, która wraca kilka minut póLniej. > > - SM: siostro Logiko, o Boze dzieki, o Boze Opowiadaj, opowiadaj! > > - SL: logicznie rzecz bior±c mezczyzna mógl i¶c tylko za jedn± z nas i > wybral mnie. > > - SM: (troche wkurzona) tak, tak wiem, a potem? > > - SL: zgodnie z zasadami logiki, ja bieglam coraz szybciej i tak samo > robil on! > > - SM: tak, tak, a potem? > > - SL: zgodnie z logik±, dogonil mnie. > > - SM: o Boze, o Boze i co zrobila¶? > > - SL: jedyn± logiczn± w tej sytuacji rzecz: podci±gnelam habit do góry! > > - SM: o Boze, o mój Boze! a on? > > - SL: zgodnie z zasadami logiki: opu¶cil spodnie! > > - SM: o Jezus Maria! I co sie stalo? > > - SL: logiczne Siostra z podkasanym habitem biegnie szybciej niz > mezczyzna z opuszczonymi spodniami! > > > > A WY WSZYSCY, KTÓRZY MY¦LICIE O ¦WINSTEWKACH......PIEC ZDROWASIEK! ============= A doctor, who had been seeing an 80-year-old woman for most of her life, finally retired. At her next checkup, the new doctor told her to bring a list of all the medicines that had been prescribed for her. As the young doctor was looking through these, his eyes grew wide as he realized she had a prescription for birth control pills. "Mrs. Smith, do you realize these are BIRTH CONTROL pills?" "Yes, they help me sleep at night." "Mrs. Smith, I assure you there is absolutely NOTHING in these that could possibly help you sleep!" She reached out and patted the young Doctor's knee. "Yes, dear, I know that. But every morning, I grind one up and mix it in the glass of orange juice that my 16 year old granddaughter drinks..................................And believe me, it helps me sleep at night." =========== Pisze do ciebie tych kilka linijek żebys wiedział, że do Ciebie pisze. wiec jezeli otrzymasz ten list, to znaczy ze do ciebie dotarł.Jeżeli go nie otzrymasz ,to poinformuj mnie o tym wysle go jeszcze raz.Pisze do ciebie wolno bo wiem,że nie potrafisz czytac szybko. Ostatnio Ojciec przeczytal w pewnej ankiecie,że najwiecej wypadków zdarza sie kilometr od domu dlatego zdecydowalismy sie przeprowadzic dalej. Dom jest wspaniały;jest tu pralka,chociaz nie jestem pewna czy jest sprawna.Wczoraj wlozyłam do niej pranie ,pociagnelam za sznurek i pranie gdzies wsiakło,no ale cóż. Pogoda nie jest tu najgorsza.W tamtym tygodniu padalo tylko dwa razy.Pierwszy raz padalo 3 dni,drugim razem-cztery.Jeżeli chodzi o te kurtke,którą chciales,to wujek Piotr powiedzial,że jeśli ci ja wysle z guzikami to bedzie drogo kosztowalo więc je oderwałam i wlozyłam do kieszeni. Ojciec dostał prace, jest bardzo dumny,ma pod soba jakies 500osób.kosi trawe na cmentarzu. Twoja siostra Julia ,ta ktora wyszła za swojego meża,wreszcie urodzila.nie znamy jeszcze płci,dlatego ci nie powiem czy zostałes wujkiem czy ciocią.Jeżeli to bedzie dziewczynka to twoja siostra che ja nazwac po mnie, ale to bedzie dziwne nazywac swoja corke "mama". Nie widzielismy za to wujka Izydora,tego ktory umarl w tamtym roku... Gorzej jest z twoim bratem Jasiem.Zamknął samochod i zostawil w srodku kluczyki.Musial iść do domu po drugi komplet aby nas wyciagnac z auta. Jezeli bedziesz sie widzial z Małgosią ,pozdrów ja ode mnie ,jezeli jej nie bedziesz widział nic jej nie mów. Twoja mamusia Krysia P.s. Chcialam ci wlożyc pare groszy do listu ,ale zakleiłam juz koperte. ====== Informatyk rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:  - Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!  - Och, ty szczęściarzu!  - Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją całować i przytulać...  - I co? I co?  - No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"  - Nie może być! I co dalej?  - Zdjąłem z niej spódniczkę i bluzeczkę, potem staniczek i majteczki, położyłem je na stole tuż obok laptopa i ...  - Pieprzysz! Kupiłeś laptopa? Jakiej firmy? Jak± ma pamięć? A procesor jaki? ======= Pamietnik terrorysty > > Polska to piekny kraj w którym jednak nigdy nie przyjmie sie wiele z "zagranicznych wynalazków"... > > Dzien 1. > Od miesiaca przygotowywalismy sie do ataku na Polske. Teraz jestem razem z wieloma innymi, którzy sa gotowi oddac zycie za wiare na miejscu. Na lotnisku co prawda zgubila sie czesc bagazy, ale duzozostalo. Pobili nas lysi panowie w spodniach z paskami.Wynajelismy pokój w hotelu. > > Dzien 2. > Razem z Al-Muzharedinem i Olazeherem podlozylismy bombe w samochodzie i poszlismy ogladac wiadomosci. Poniewaz nic nie mówili o samochodzie-pulapce, poslzismy sprawdzic co sie stalo. Z samochodu zniknely - radio, wycieraczki, pokrowce na fotele, lusterka, blokada na kierownice oraz bomba. Pobili nas lysi panowie w spodniach z paskami. > > Dzien 3. > Dzisiaj odpoczywamy po porazce. Pobili nas lysi panowie. Maja nam przyslac dodatkowy sprzet z naszego kraju. Wieczorem poslalismy 5 naszych z najtwardszymi lbami do baru, mieli zapic Polaków na smierc. Wszyscy polegli w boju, pomodlilismy sie za nich. Pobili nas lysi panowie. > > Dzien 4. > Poniewaz ukradli nam telewizor z hotelu, sluchamy radia. Chrzescijanski, polski przywódca duchowy jest jeszcze gorszy niz nasz! Nienawidzi Zydów i Masonów, którzy chca zniszczyc polski naród. Czyzby ktos nas ubiegl? Mamy nadzieje, ze o. Rydzyk nie dowie sie o nas, póki bedziemy w tym kraju. Nie pobili nas lysi panowie, bo siedzimy w domu. > > Dzien 5 > Trwaja przygotowania do zburzenia palacu kultury. Mial przyjsc dzisiaj sprzet, ale wszystko zgubilo sie na poczcie, doszla tylko paczka z instrukcjami, jak uzywac broni, która nie doszla. Ogladalismy M jak Mi3o¶a, Alezhebar poplakal sie. > > Dzien 6 > Wyslalismy koperte z waglikiem do Polskiego Prezydenta. Nie doszla. Pobili nas lysi panowie. > > Dzien 7 > To dzisiaj punkt kulminacyjny, burzymy Palac Kultury. Z braku ladunków wybuchowych, kupilismy dobre polskie lopaty w supermarkecie i podkopujemy fundamenty. Lopaty polamaly sie. Pobili nas lysi panowie. > > Dzien 8 > Dzisiaj Al-Quaherezejuan podjal sie samobójczej misji! Wbiegnie z bomba do supermarketu i zdetonuje ja. Wrócil po 6 godzinach. Najpierw ukradli mu bombe, potem pobili go lysi panowie. > > Dzien 9. > Wracamy do kraju. Polska sama swietnie sobie radzi bez naszych zamachów. > prof. Miodek proponuje > > Obecnie znana deklinacja poszerzona została o dodatkowe > odmiany: > 1. Mianownik - kto? co? > 2. Dopełniacz - kogo? czego? > 3. Celownik - komu? czemu? > 4. Biernik - kogo? co? > 5. Nadrzędnik - z kim? z czym? > 6. Miejscownik - o kim? o czym? > 7. Wołacz - o! > 8. Intymnik - kto z kim? > 9. Wygryznik - kto kogo i dlaczego? > 10. Łapownik - kto komu ile? > 11. Przypierdolnik - komu? w co? > 12. Przypierdolnik materialny - komu? w co? za ile? > 13. Powodnik - dlaczego ja? > 14. Dziwnik - ke? > 15. Rzadownik - kwa? kwa? > 16. Złodziejnik - komu? gdzie? ile? > 17. Politycznik - koalicja? z kim? dlaczego? po co? > 18. Powybornik - co ja q...wa zrobilem? ===== Midzynarodowa konwersacja: Amerykanin: "OK, we have George Bush but we have Steve Wonder, Bob Hope and Johnny Cash too!" Na co Polak: "We have Kaczyski and Kaczyski... No Wonder, No Hope and No Cash!..."